“Charlie Hernandez i Liga Cieni” t. 1 – recenzja


Fantastyka dla dzieci i młodziezy

W ciągu ostatnich kilku lat można zauważyć wysyp książek o tematyce mitologicznej, za którego ojca osobiście uważam Ricka Riordana, który zapoczątkował cały boom swoją serią o Percym Jacksonie. Greccy i rzymscy bogowie są znani niemal każdemu. A co z legendami Majów, Azteków czy legendami latynoskimi? Zauważyłam, że powstaje już kilka serii o nieco bardziej zapomnianych mitach i legendach, więc dziś chciałabym Wam opowiedzieć o książce „Charlie Hernández i Liga Cieni” Ryana Calejo.

Tytułowy Charlie to dwunastoletni chłopiec, który dwa miesiące wcześniej został, można powiedzieć, sierotą, gdyż jego rodzice zaginęli w tajemniczych okolicznościach. Po prostu ślad po nich zaginął i nikt nie wie, gdzie się podziali. Charlie trafił więc do starszej kobieciny, pani Wilson. Pewnego, z pozoru zwyczajnego dnia chłopcu wyrosły rogi i pióra. Tak, dobrze przeczytaliście, rogi i pióra. Od razu zaczął kombinować, czy może mieć to związek z postaciami z latynoskich legend, o których opowiadała mu babcia. Tym sposobem Charlie coraz bardziej poznaje swoją rolę na świecie, tym, kim naprawdę jest oraz co stało się z jego rodzicami.

Można powiedzieć, że takich książek jest już na pęczki i wyrastają szybciej niż grzyby po deszczu. Może to istotnie być prawdą, jednak pierwszy raz spotkałam się z postaciami z legend i opowieści z Półwyspu Iberyjskiego czy Ameryki Południowej. Osobiście uważam, że tego typu powieści dla młodzieży są naprawdę świetnym początkiem do poznania historii czasem rodem z horroru. Kiedy młody człowiek przeczyta taką powieść, jego ciekawość zostanie rozbudzona na tyle, że chętniej sięgnie po literaturę naukową lub zbiór mitów i legend, by dowiedzieć się więcej.

Przygody Charliego można porównać do przygód Percy’ego. Jest ich dużo, akcja nie zwalnia, bohaterowie ciągle się przemieszczają, spotykają kolejne postaci z mitów i legend, poznają coraz to nowe, niebezpieczne dla nich informacje. Jest to świetna przygodówka dla młodszych czytelników, którzy chcą wraz z bohaterami poczuć adrenalinę, ciekawość i rozwiązać tajemnicę. Przyznam szczerze, że ilekroć czytam tego typu powieści, to czuję się jakbym znowu miała naście lat, świat u swych stóp i całe morze wyobraźni. Do tego niesamowicie zainteresowałam się tymi bardziej znanymi potworami z legend latynoskich jak La Llorona, El Sombrerón czy La Cuca.

Mamy tutaj też historię o lojalności, przyjaźni i odwadze dwunastoletnich dzieci. Pomyślicie sobie: dzieci… jak mogą być dorosłe? Jak mogą tyle na siebie brać i ratować Świat Żywych i Świat Umarłych? Widocznie mogą. I to jest z jednej strony dobre, bo może pokazywać młodszym czytelnikom, że od nich samych też może wiele zależeć. Że mogą wiele. Charlie jest chłopcem, któremu nie jest łatwo, ale mimo wszystko nie poddaje się, prze naprzód i kawałek po kawałku, z odrobiną szczęścia poznaje coraz więcej sekretów i tajemnic, a one łączą się w jedną wielką całość.

Z całą pewnością, kiedy tylko w księgarniach pojawi się drugi tom o przygodach Charliego, nie odmówię sobie i ponownie zagłębię się w jego świecie. To naprawdę fantastyczna powieść dla najmłodszych czytelników, którzy poza walorem przygodowym mogą też się czegoś dowiedzieć o zapomnianych mitach i legendach. Poznać nowy, czasem mroczny świat. Gorąco Wam polecam!

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Charlie Hernandez i Liga Cieni” oraz inne książki z kategorii fantastyka dla dzieci i młodzieży znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Zadra - recenzja
Następny Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku - recenzja książki Mikołaja Marceli