„Córka rzeźnika” Iczkovits Yaniv


książki obyczajowe

„Niektórzy ludzie nigdy nie będą zadowoleni. Mają w swoich głowach obraz tego, jak rzeczywistość powinna wyglądać, a jeśli nie pasuje ona do tego wyobrażenia, nie zakładają, że to wyobraźnia jest wadliwa, lecz obwiniają samą rzeczywistość”.  Bardzo często zjawiskowa okładka, od której po prostu nie można oderwać wzroku, nie idzie w parze z fascynującą fabułą, ale na szczęście nie w przypadku hipnotyzującej książki Yaniva Iczkovitsa! „Córka rzeźnika” to porywająca opowieść o tym, że „różne są stopnie i odcienie nieszczęścia”, a życie w zgodzie ze sobą jest aktem najwyższej odwagi.

Mamy rok 1894, a „Rosja jest jak olbrzym o potężnym, grubym ciele, który nie widzi nic poniżej brzucha i nie może schylić się, żeby zawiązać buty: nigdy nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się między jej fałdami”. W niewielkim Motolu –  otoczonym czarnymi bagnami miasteczku, którego ludność zajmuje się „głównie sprawami mało istotnymi: ślubami, narodzinami oraz praniem w Jasiołdze”, mieszka Minda Szpajzman. Kobieta żyje pod jednym dachem z ledwo wiążącymi koniec z końcem teściami i dwójką dzieci. Jej mąż, Cwi-Meir, porzucił rodzinę i słuch po nim zaginął. Nie jest to odosobniony przypadek. Coraz więcej mężczyzn opuszcza domy pod osłoną nocy, o czym informuje na swoich łamach gazeta „Ha-Magid”, publikując apele zrozpaczonych żon. O zniknięcie Cwi-Meira niespodziewanie zaczyna się obwiniać Fania, siostra Mindy i matka piątki dzieci. Kiedy Minda o mało nie traci życia w wodach Jasiołdy, młodsza siostra decyduje się na desperacki krok – o drugiej w nocy wymyka się z domu i wraz z tajemniczym, od lat uparcie milczącym  Żiżkiem Breszowem, wyrusza w podróż, której celem jest odnalezienie Cwi-Meira.

„Ta historia jest zaskakująca  w swojej prostocie”, a równocześnie tak pogmatwana, że lektura „Córki rzeźnika” wymaga od czytelnika maksymalnego skupienia. Bardzo podobała mi się nieoczywista konstrukcja powieści Yaniva Iczkovitza. Pojawienie się kolejnych postaci staje się pretekstem do długaśnych, ale absolutnie fascynujących dygresji, za pośrednictwem których  szczegółowo przyglądamy się ich dotychczasowemu życiu. I to za każdym razem w zupełnie innej formie. Mnie szczególnie zachwyciła opowieść o Żiżku snuta przy okazji malowania portretu. Rozdział poświęcony „pierwszemu ojcu w historii, który w tak młodym wieku mógł się chwalić tysiącem dzieci, a wszystkie one były przynajmniej dwadzieścia lat starsze od niego” jest zresztą najlepszy w całej książce – błyskotliwy, zabawny, ale też chwytający za serce. O czym tak naprawdę jest „Córka rzeźnika”? O kobiecie, która wbrew oczekiwaniom społecznym powiedziała „dość” i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Ale też o życiu w zamkniętej społeczności, która w obliczu rozwścieczonego tłumu nie może liczyć na ratunek. I o antysemityzmie, bo „w końcu jeśli szajgec okazywał się mordercą, to był po prostu złym człowiekiem i szaleńcem, ale jeśli Żyd podpalił, to wtedy wszystkie żydy są mordercami i zdrajcami”.

„Gdy kobieta jest szczęśliwa, to i dom jest szczęśliwy, a czy mężczyzna jest szczęśliwy, czy nie – nikogo to nie obchodzi”. Yaniv Iczkovitz zabiera czytelnika w niezapomnianą podróż. „Córka rzeźnika” to pięknie napisana, niezwykła baśń dla dorosłych, która nikogo nie pozostawi obojętnym, bo została doprawiona szczyptą najprawdziwszej literackiej magii.  To jedna z tych książek,  do których z przyjemnością się wraca, by ciągle odkrywać je na nowo.

„Córkę rzeźnika” oraz inne książki obyczajowe znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

Poprzedni „Ta druga” - Karolina Wilczyńska
Następny „Mord” Max Czornyj