“Ekstradycja” – Remigiusz Mróz


Książki Remigiusza Mroza

„Ekstradycja” Remigiusza Mroza to już 11. część serii o nietypowym duecie prawniczym z warszawskiej kancelarii Żelazny & McVay – Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim. Chociaż czy wciąż możemy mówić o duecie…?

Joanna zniknęła. A raczej zbiegła z policyjnego konwoju po tym, jak została zatrzymana jako główna podejrzana w sprawie o zabójstwo Piotra Langera. Nikt nie ma od niej żadnych wieści, policja nie natrafiła na żaden trop, prawie wszyscy są przekonani o winie prawniczki, a Chyłka swoją ucieczką jedynie utwierdziła organy ścigania i opinię publiczną w przekonaniu, że nie jest niewinna. Życie warszawskiej palestry po wielu miesiącach powoli wraca do normy, ale nie dla wszystkich.

Kordian wciąż nie może pogodzić się ze stratą. Znalazł się na równi pochyłej, gdzie tylko wspomaganie farmakologiczne i alkohol pozwalają mu przetrwać dzień za dniem. Stracił szansę na przekwalifikowanie się na prokuratora, stracił Joannę, od dawna nie poprowadził żadnej renomowanej sprawy, na co zaczyna naciskać Żelazny. Oryński nie chcąc stracić pracy, która zapewnia mu środki niezbędne by dalej szukać Joanny, podejmuje się obrony Ukraińca, Witalija Demczenki, oskarżonego o zastrzelenie trzech osób w lokalu na Powiślu. Mężczyzna bezpośrednio po zdarzeniu potrącony przez samochód zapadł w trwającą półtora roku śpiączkę, z której właśnie się wybudził. Niestety ma problemy z pamięcią, nie jest w stanie sobie przypomnieć niczego od wieczora poprzedzającego noc, podczas której doszło do zbrodni, ale jednego jest pewien: ma wiadomość dla Kordiana od… Joanny.

Remigiusz Mróz trzyma się konwencji, która doskonale sprawdziła się w poprzednich książkach jego autorstwa. Znów mamy oskarżonego o przestępstwo, którego obrona przed skazaniem graniczy z cudem, i charakterną prokurator, która jest przekonana o jego winie. Tym razem jednak Zordon został sam, a losy Demczenki oraz jego żony Oksany dziwnym trafem związane są z Chyłką. Ukrainka umożliwiła Kordianowi nawiązanie kontaktu z ukochaną pierwszy raz od wielu miesięcy, w wyniku czego Kordian kieruje swe kroki, a raczej koła słynnego BMW Joanny, na Ukrainę, gdzie ma nadzieję znaleźć nie tylko świadka w sprawie zabójstwa z Powiśla, ale też i samą Joannę. Sprawy nie ułatwia fakt, że wystawiono za nią europejski nakaz aresztowania, zatem jeśli zostanie zatrzymana, ekstradycja – czyli wydanie władzom innego państwa osoby, która jest podejrzana o popełnienie przestępstwa – przestanie być tylko terminem.

Mimo pewnej przewidywalności fabuły „Ekstradycję” czyta się równie dobrze jak pozostałe części serii. Niestety Mróz stał się w pewnym sensie ofiarą własnego sukcesu. Seria na początku była czymś zupełnie nowym pośród innych pozycji polskiej literatury tej kategorii, powiewem świeżości, zachwyciła i wciągnęła w historię Chyłki i Oryńskiego tysiące czytelników. Autor wciąż sprawnie łączy wątki, doskonale osadza swoich bohaterów w otaczającej nas rzeczywistości punktując słabe strony naszego społeczeństwa (tu nastawienie do licznie napływających do naszego kraju Ukraińców), prezentuje czytelnikowi drugoplanowych bohaterów o naprawdę ciekawych cechach charakteru, ale to nie jest już nic nowego. Stawiając od początku poprzeczkę na pewnym poziomie obecnie chyba nie jest w stanie lub nie chce przeskoczyć wyżej przywołanej pewnej schematyczności, szczególnie, że w sumie czytelnicy raczej tego nie oczekują. Najwyraźniej większość z nas satysfakcjonuje taki model, co znajduje odzwierciedlenie w liczbie wyprzedanych nakładów każdego kolejnego tomu.

Nie ulega wątpliwości że „Ekstradycję” czyta się miło, łatwo i przyjemnie. Jest zbrodnia, ofiara i sprawca. Oskarżyciel, obrońca i sąd. Jest miłość i nienawiść, są turbulencje i zwroty akcji, jest cięty język Chyłki i ideały Kordiana. A na końcu jest kolejne tąpnięcie i zapowiedź kontynuacji. Więc w sumie po co zmieniać sprawdzony przepis, skoro danie wszystkim smakuje…?

Autorka recenzji: Agnieszka Arciszewska

“Ekstradycję” i inne książki Remigiusza Mroza znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni "Recepta na szczęście" - Agata Przybyłek
Następny Nikt się nie dowie - Agnieszka Pietrzyk