„Furia tajfunu” Clive Cussler


Clive Cussler

„Widok pokładu „Oregona” zaniepokoiłby każdego, kto nie znał tego statku. Z daleka wyglądał, jakby powinien już pójść na złom. Z bliska – jeszcze gorzej (…) Rdza zdawała się pokrywać wszystko, od przeciekających beczek i zepsutych urządzeń porozrzucanych na pokładzie po łańcuchu, którymi zastąpiono brakujące sekcje relingu. Łuszcząca się farba była zasmarowana kilkoma odcieniami zgniłej zieleni, a splątane kable pięciu dźwigów wyglądały, jakby miały się urwać pod własnym ciężarem”. Nie dajcie się zwieść pozorom – „Oregon” ma się świetnie, a jego przebojowa załoga może bez przeszkód wyruszyć w kolejną niebezpieczną misję. „Furia tajfunu” Clive’a Cusslera –  po raz trzeci wspieranego przez specjalistę od nowinek technicznych Boyda Morrisona – to już dwunasty tom serii o organizacji najemników stworzonej przez byłego agenta CIA, „aby prowadzić operacje, których jego dawny pracodawca nie mógł, ponieważ albo nie miał potrzebnych zasobów, albo wiarygodnego wyjaśnienia w razie niepowodzenia”.

Na początku lat dziewięćdziesiątych z Museum Izabelli Stewart Gardner złodzieje ukradli trzynaście dzieł sztuki, w tym głowicę z drzewca Napoleońskiego sztandaru oraz obrazy Vermeera, Rembrandta, Degasa i Maneta warte pół miliarda dolarów. Mimo wyznaczenia pięciu milionów nagrody sprawcy nadal pozostają nieuchwytni, a dzieła, które padły ich łupem, przepadły bez śladu. Wydaje się, że już nie uda się odzyskać, kiedy rzeczoznawca Beth Anders wpada na trop mosiężnego orła. Problem polega na tym, że znajduje się w posiadaniu wyjątkowo niebezpiecznego i bezwzględnego człowieka – Salvadora Locsina, przywódcy zbrojnego komunistycznego powstania na Filipinach. Na szczęście kobieta może liczyć na pomoc Juana Cabrillo i jego ludzie, którzy właśnie zakończyli ryzykowną misję w Wietnamie. Najemnicy nie mają pojęcia, że gra idzie nie tylko o dzieła sztuki, ale też o tajemnicze serum, które zmienia normalnych ludzi w superżołnierzy. Ten, kto pierwszy odkryje skład niepozornych białych tabletek, będzie miał praktycznie nieograniczone możliwości i stanie się wielkim zagrożeniem dla światowych mocarstw.

Jeżeli kogoś przeraził fakt,  że „Furia tajfunu” to dwunasty tom serii, spieszę z wyjaśnieniem – praktycznie każdą książkę z cyklu „Oregon” można czytać jako samodzielną powieść, a nieznajomość wcześniejszych części w żaden sposób nie odbiera przyjemności z lektury. Clive Cussler nie daje swoim bohaterom ani chwili wytchnienia. Jak tylko skończą jedną niebezpieczną misją, wysyłani są na następną – jeszcze niebezpieczniejszą. Akcja „Furii tajfunu” pędzi z zawrotną prędkością, a mnogość wątków i bohaterów może przyprawić o ból głowy. Na szczęście na początku książki znajdziemy szczegółowy spis wszystkich postaci. Bestsellerowe powieści przygodowo – sensacyjne z Juanem Cabrillo i jego współpracownikami, którzy tworzą nie tylko załogę najbardziej niesamowitej jednostki pływającej jaką można sobie wyobrazić, ale też najprawdziwszą rodzinę, łączy to, że wszystkie napisane są z iście amerykańskim rozmachem, a ich akcja zawsze rozgrywa się w absolutnie spektakularnych plenerach. Tym razem odwiedziłam Tajlandię, Wietnam i Filipiny, do których zbliża się cyklon Hidalgo.

Po lekturze „Furii tajfunu” zastanawiam się, dlaczego nie sfilmowano jeszcze żadnej z powieści z cyklu „Oregon”, bo przecież każda z nich to gotowy scenariusza na wakacyjny blockbuster! Może dlatego, że budżet takiej produkcji liczony byłby w setkach milionów dolarów, a specjaliści od efektów specjalnych mieliby pełne ręce roboty? Dwunaste tom serii z Juanem Cabrillo porywa już od pierwszych stron, a „Wielki Mistrz Przygody” po raz kolejny zaskakuje i bawi czytelników.  „Furia tajfunu” to rozrywka w najczystszej postaci, więc miłośnicy wybuchów, efektownych strzelanin, pościgów na wodzie, lądzie i w powietrzu, będą w pełni usatysfakcjonowani.

Książkę „Furia tajfunu” oraz inne ciekawe tytuły wydawnicze znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

Poprzedni „Jeśli tylko Ty” Klaudia Bianek
Następny "Gruzja. Jak się żyje Polce w kraju wina, gościnności i drogowych absurdów" Martyna Kaczmarzyk