Gdybym cię nie spotkała – Agata Przybyłek


Książki Agaty Przybyłek

„Bądź przy mnie zawsze” to cykl Agaty Przybyłek, który zdaje się nie mieć końca – „Gdybym cię nie spotkała” to jego ósmy tom. Cykl ten jest o tyle przyjazny, iż nie ma żadnego znaczenia kolejność czytanych pozycji – każda lektura traktuje o innych bohaterach, a tematyka powieści jest różnoraka. Tym razem czytelnik spotka się z trzema bohaterami (perspektywami), których losy zdają się splatać – bardziej lub mniej. Ale co najważniejsze, nie jest to książka o bzdetach. Jej treść niesie ważne przesłanie.

Słów kilka o bohaterach i fabule:

* Sara ma 28 lat, pracuje w gminnym ośrodku kultury, stawia bardziej na wygodę niż elegancję, i ma wrażenie, że o nadziei wie już wszystko.

* Daniel to mieszczuch, który mimo zdrowego trybu życia oraz zbilansowanej diety, doznał kontuzji. Opuszcza miasto i udaje się do rodzinnego domu. W tych okolicznościach poznaje Sarę.

* Chana to z wykształcenia pielęgniarka, która w czasach wojny założyła ochronkę, w której pielęgnuje sieroty wojenne.

Gdyby ktoś zapytał mnie o pierwsze wrażenie, moja odpowiedź brzmiałaby mniej więcej tak: Pierwszy raz pomyślałam o otaczającym mnie świecie dopiero po kilkudziesięciu stronach, więc chyba nie muszę mówić nic więcej.

Ale tak jak moneta, tak i ta powieść ma dwa oblicza. Jedno przyciągnęło mnie bardziej, drugie mniej. Akcja dziejąca się w teraźniejszości jest przewidywalna, nudnawa i schematyczna – ogólnie gorsza. Zaś ta z przeszłości wywołuje niepokój, jest interesująca i niesie wartościowy przekaz – chciałam czytać tylko o niej.

Główny czynnik, który ma znaczenie, to wojna lub jej brak. Sara i Daniel borykają się z zupełnie innymi problemami niż Chana, toteż siłą rzeczy ich historia z automatu blednie – wszak wojna to ciężki kaliber. I to całe zderzenie dwóch światów według mnie było złe. To tak, jakby jeść naprzemiennie łyżkę soli i łyżkę cukru. Było mi trudno, ponieważ nie mogłam w pełni skupić się na żadnym wątku. Radość i bezpieczeństwo kontra ból i przerażenie. Osobno – tak, razem – nie.

Wątek Sary i Daniela to historia, która absolutnie nic nie wniosła do mojego życia. Dialogi, nadmiar słodyczy, pewnego rodzaju zaklinanie rzeczywistości… no nie. Agata Przybyłek postawiła na prostotę i – jak już wspomniałam – przewidywalność. Nie działo się absolutnie nic, co zaangażowałoby moje myśli na dłużej. Już nie mówiąc o cukierkowości, przez którą mentalnie przewracałam oczami. Nie, nie, nie!

Z kolei wątek Chany był dobry, choć mógłby być lepszy. Zabrakło mi bowiem trochę więcej emocji i sytuacji. Ale i tak sprawił, że to przy nim chciałam zostać. Chana jest opisana jako ten rodzaj człowieka, którego ze świeczką szukać. Zwłaszcza w obecnych czasach. Bezinteresowna i waleczna. Pełna nadziei i gotowa na poświęcenia. Jej postać ma w sobie coś terapeutycznego – przynajmniej dla mnie. Mam ochotę wstać i zrobić coś, co sprawi komuś radość, przyniesie sporą pomoc.

Jednak gdybym miała odnieść się do oceny książki jako całości – byłabym na nie. Niestety dominuje wątek, który został przesłodzony, który jest nijaki, i o którym zaraz zapomnę. Ten cenniejszy znalazł się jakby na marginesie; pełni trochę rolę zapychania luki. Przynajmniej ja to tak odbieram.

Ale jednocześnie nie odradzam! To tylko moja subiektywna opinia i jestem pewna, że wielu osobom ta pozycja się spodoba. I to jest w tym wszystkim piękne…

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Gdybym cię nie spotkała” i inne książki Agaty Przybyłek znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Grzeszne Święta - Zbiór opowiadań
Następny Jedyny i powtarzalny Bob - Katherine Applegate