“Grzechy mojej siostry” Olga Kruk


thriller psychologiczny

„Chciałabym wbić nóż w jego bok, patrząc mu w oczy, powtarzać ten cios, aż światło zniknie z jego twarzy, aż krew cieknąca po ostrzu i rękojeści noża stworzy ogromną kałużę na podłodze, a ja będę ostatnim, co zobaczy przed śmiercią. I z tym obrazem umrze – mnie niezwyciężonej i nieustraszonej”. „Grzechy mojej siostry” to debiut Olgi Kruk, który poleca Magda Stachula. Napisanie dobrego thrillera  psychologicznego to ogromne wyzwanie, któremu czasem nie są w stanie podołać nawet doświadczeni pisarze mogący się pochwalić imponującym dorobkiem literackim. Trzeba przecież wstrząsnąć czytelnikiem, wywołać w nim deszcz emocji i  trzymać go w napięciu przez kilkaset stron, a  równocześnie skupić się na psychologicznych aspektach postępowania bohaterów. Jak z tym szalenie trudnym i wymagającym podgatunkiem poradziła sobie debiutująca autorka?

Rita, która otrzymała imię na cześć świętej patronki „spraw trudnych i beznadziejnych, a także ciemiężonych żon”, żyje w ciągłym strachu. Kiedy w środku nocy budzi ją walenie do drzwi, kobieta wpada w panikę i chwyta za nóż. Na progu domu nie staje jednak twarzą w twarz ze swoim prześladowcą, a z od dawna niewidzianą młodszą siostrę. Lila zjawia się niespodziewanie po kilkunastu latach milczenia i prosi Ritę o pomoc. Nie chodzi jednak o drobną siostrzaną przysługę, a o udział w dokonaniu przestępstwa zagrożonego karą wieloletniego więzienia. Dlaczego siostry przez tak długi okres czasu w ogóle nie kontaktowały się ze sobą? Co takiego wydarzyło się w domu rodzinnym Rity i Lili, że drogi życiowe kobiet, które w dzieciństwie bardzo się kochały i były praktycznie nierozłączne, całkowicie się rozeszły? Czy Rita zdecyduje się pomóc zdesperowanej siostrze?

Zawsze cieszą mnie udane debiuty, bo lubię odkrywać nowych autorów kryminałów i thrillerów, a  potem śledzić rozwój ich literackiej kariery, ale tym razem nie mogę się w pełni zgodzić z entuzjastyczną opinią Magdy Stachuli. „Grzechy mojej siostry” nie są jedną z tych wstrząsających i wbijających w fotel powieści, które na długo pozostają w pamięci czytelnika, chociaż Oldze Kruk na pewno należą się słowa uznania za poruszenie trudnego i niezwykle ważnego tematu przemocy domowej, która odciska bolesne piętno na psychice człowieka. Bohaterka marzyła o tym, że jej życie będzie przypominało bajkę, ale „nie ma bajek o żonach leżących na podłodze u stóp swoich mężów, z krwawiącą wargą i sinym policzkiem”. Początek „Grzechów mojej siostry” jest mniej „thrillerowy”, a bardziej obyczajowy. Na szczęście w drugiej połowie akcja nabiera tempo. Olga Kruk miała naprawdę dobry pomysł na fabułę, ale z wykonaniem było nieco gorzej, a to za sprawą przydługich skoków w przeszłość i niedopracowanych dialogów. Jak na thriller przystało, autorka pod koniec serwuje czytelnikom fabularny twist, ale karty odkrywa trochę za wcześnie, zbyt szybko sygnalizując, jakiego zwrotu akcji możemy się spodziewać.

„Inna żona, lepsza żona, po tylu uderzeniach i tylu utratach świadomości przebaczyłaby mu. Takiego przebaczenia uczyła nas matka. Chcesz żyć szczęśliwie? Cierp. Nadstaw drugi policzek. Nie płacz, gdy ból jest nie do wytrzymania!”. „Grzechy mojej siostry” Olgi Kruk to bolesna historia kobieta, którą spotkała w dzieciństwie niewyobrażalna krzywda pozostawiająca ślad na całe życie. Książka reklamowana jest jako thriller psychologiczny, ale wydaje mi się, że prędzej trafi w gust miłośniczek literatury obyczajowej, aniżeli fanów trzymających w napięciu historii z dreszczykiem.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Grzechy mojej siostry” oraz inne książki thrillery psychologiczne znajdziecie w księgarni selkar.pl

 

Poprzedni "Utraceni" Marcel Moss
Następny "Afekt" Remigiusz Mróz