Grzeszne Święta – Zbiór opowiadań


Zimowy okres odznacza się tym, że co roku powstają setki dedykowanych mu książek. To śnieżny krajobraz, święta, prezenty i Mikołaj są wtedy na topie i grają w literaturze pierwsze skrzypce. Im chłodniej na zewnątrz, tym chętniej sięgamy po takie właśnie pozycje, które dodatkowo wprowadzą nas w odpowiedni nastrój, wyciszą i przypomną, czym jest ta wyczekiwana magia świąt. W tym celu powstała antologia o jakże wdzięcznym i obiecującym tytule „Grzeszne święta” za którą stoi dziesięć polskich pisarek.

Niestety, okazuje się, że pisanie pod określoną tezę może rodzić więcej problemów niż przysparzać korzyści. Widać, że połowa autorek nie odnalazła się w narzuconej konwencji. Same święta to nie aż taki wielki kłopot, wystarczy wspomnieć o choince stojącej w rogu albo o pieczeniu pierników. Ale gdzie ten grzech? Gdzie obiecane romanse, napięcie, szalejące hormony?! Widać, że temat nie podszedł wszystkim, dlatego można się nieco rozczarować, jeśli zawierzyło się opisowi książki, który daje nam zupełnie co innego, niż próbuje się nam wmówić. Dodatkowo zaprzeczeniem motywu, jak dla mnie, jest pomysł na umieszczanie przepisów na świąteczne wypieki na końcu każdego rozdziału. Owszem, to miły akcent, ale nie pasuje do całości, no chyba że tym tytułowym grzechem miałoby być opychanie się słodkościami.

Samo skondensowanie opowiadań w jednym dziele ma sporo plusów. Przegląd stylów i pojedynek na kreatywność pozwoli nam lepiej zapoznać się z prozą polskich autorek i może którejś z nich uda zaskarbić się nasze serca. Te miniaturowe próbki mogą równie dobrze zachęcić nas do sięgnięcia po czyjeś powieści, jak i mocno zniechęcić. W ten właśnie sposób zraziłam się na przyszłość do Anny Wolf, która stworzyła najbardziej płaską, infantylną i nielogiczną historię w całej antologii. Wydaje mi się, że opowiadaniem „Świąteczne przepychanki” zrobiła sobie krzywdę. Rozumiem, że nie każdy odnajdzie się w narzuconej tematyce, ale wtedy lepiej nie brnąć w to za wszelką cenę, tylko odpuścić.

Z kolei urzekło mnie „Ki” Agaty Suchockiej, mimo że nie do końca było spójne z ideą. Za to z pewnością można określić je jako poruszające i owiane nostalgią. Autorka podeszła do tematu z zupełnie innej strony, dodając przykre wątki. Oczywiście nie ona jedna stworzyła coś zdatnego do czytania, w książce znajdzie się kilka przyjemnych opowiadań. Szaloną kreatywnością wykazała się Marta W. Staniszewska w „Liście Niegrzecznych”, swój stały poziom utrzymała Paulina Świst, sporo „grzeszenia” zaserwowała J.B. Grajda w „Drugiej szansie”, więc jest co chwalić (chociaż ze skrajnie różnych powodów). Sądzę, że każdy będzie w stanie znaleźć coś dla siebie, bo historie mocno się od siebie odróżniają. I chwała im za to.

„Grzeszne święta” to lekka lektura, która nie wymaga zbyt wiele od swojego odbiorcy. Klimat bożonarodzeniowy pozostał zachowany, uświadczymy też trochę miłostek, mniejszych i większych. Opowiadania różnią się jakością i choć nie są długie, to niektóre wieją nudą. Za to znajdzie się też tu i kilka perełek, więc trudno jednoznacznie ocenić antologię jako całość. Z pewnością warto po nią sięgnąć, tak jak już pisałam, aby poznać lepiej co też oferują nam rodzime twórczynie obyczajówek i romansów. Wierzę, że część z nich zaprezentowała się na tyle godnie, że przekonają do siebie wielu nowych czytelników.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Grzeszne Święta” i inne książki świąteczne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Osiedle RZNiW - Remigiusz Mróz
Następny Gdybym cię nie spotkała - Agata Przybyłek