Kruche Życie – Recenzja


Gdy przyłożysz ucho do klatki piersiowej najbliższej osoby usłyszysz jak ono bije dla Ciebie. Jednostajny, rytmiczny stukot wydaje serce. Ale nie takie, jakie ktoś dla Ciebie narysował w pamiętniku. 

Tylko takie, dzięki któremu żyjesz, wsłuchujesz się w dźwięki symfonii życia, wzruszasz się do łez, kochasz i jesteś kochany, czujesz zapachy, które przypominają cudowne momenty i słyszysz najpiękniejsze dźwięki. 

Serce; niesamowity narząd, który wyrzuca krew na wysokość czterech metrów. Niezawodna pompa tłocząca. Jego zadaniem jest utrzymanie przepływu krwi przez tkanki. W ciągu jednej minuty przepompowuje około 6 litrów krwi. Kobiece bije szybciej niż męskie. 

Serce noworodka bije z częstotliwością 120 uderzeń na minutę, zaś u dorosłego człowieka ta liczba wynosi 70 uderzeń na minutę. 

Z powodu chorób układu sercowo – naczyniowego umiera około 91 tysięcy Polek i 92 tysiące Polaków rocznie. 

A zastanawiałeś się kiedyś jak to jest trzymać w dłoni serce drugiego człowieka? O tym mówi ta książka o zdrowiu.

Książka “Kruche Życie” to emocjonująca, barwna i zapierająca dech w piersiach opowieść napisana przez doskonałego kardiochirurga, który tak samo genialnie włada skalpelem przy stole operacyjnym, jak i słowem pisanym. Wybitny w swojej dziedzinie specjalista na łamach książki dzieli się z czytelnikami najbardziej fascynującymi momentami, z którymi przyszło mu się zetknąć. Nie raz to było bardzo dramatyczne zderzenie. Za każdym razem odbijany z życiem i śmiercią. A książka? Momentami radosna, motywująca, innym razem przejmująca i dołująca. Ale na pewno bardzo ważna. Pokazuje kruchość ludzkiego żywota. Skłania do wielu refleksji. Wstrząsa czytelnikiem. I choć dominują w niej wątki medyczne i biograficzne, czyta się ją w zatrważająco szybkim tempie. Jednak jeśli macie słabe serce  – nie polecam.

Okładka książki, która jest minimalistyczna, sugeruje nam, że życie wcale nie jest takie trwałe jak nam się wydaje.  A każda lina zabezpieczająca, nawet ta najbardziej bezpieczna, kiedyś w końcu się przerwie. Ten fakt napawa przerażeniem. I motywuje do pociechy z każdej chwili. Początek książki ozdabia grafika przedstawiająca przeciętnemu Kowalskiemu umiejscowienie serce w ciele człowieka, zaś idąc dalej brniemy przez krótki słowniczek medycznych pojęć i podstawowe fakty dotyczące pracy największej pompy w organizmie. Wszystko po to, żeby uprzyjemnić i ułatwić lekturę tejże pozycji. 

Czytając powieść dowiemy się, że droga jaką trzeba przejść by osiągnąć cel nie zawsze jest prosta i wiedzie z górki. Tak samo było w przypadku drogi autora książki, do tego by zostać wybitnym specjalistą w dziedzinie kardiochirurgii. I choć przeszedł sporo, nie tracił sił by iść dalej, dokonał czegoś wielkiego, napisał świetną książkę dalej jest skromnym człowiekiem. Świadczy to o wielkości, wewnętrznej sile, a także szacunku do życia i śmierci, która podczas pracy niejednokrotnie spoglądała mu przez ramię. 

Książka ma cechy biografii, więc obawiałam się długiego brnięcia przez treść książki. Ależ wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tekst czyta się lekko i przyjemnie! Wszystko za sprawą wielu niespodziewanych zwrotów akcji, które wbijają czytelnika w fotel. Książka również generuje przeróżne emocje. Od radości i satysfakcji gdy człowiek przeżył i miał przed sobą nowe życie, aż po wzruszenie i łzy rozpaczy połączone z niepewnością. Coś pięknego. Pacjentami profesora byli zarówno dorośli jak i dzieci, i właśnie czytając fragmenty o schorowanych noworodkach, które jedną nogą były już po drugiej stronie targały mną największe emocje. Historie nieustannie wzruszają w bardzo niekontrolowany sposób. Szczególnie pamiętam fragment o dziecku, które w swoim niemowlęcym wieku przeszło już kilka ataków serca. W książce niektóre sceny są rodem z horrorów. Nie wszystkie historie się dobrze kończą, ale każda bez wyjątku zostaje w pamięci.

Autor doskonale zdawał sobie sprawę jak bardzo kruche jest ludzkie życie. Jednak mimo tego, że kostucha towarzyszyła mu bez przerwy na stole operacyjnym, nie bał się ryzyka i walczył  o życie i zdrowie swoich pacjentów. Jego niezwykłe opanowanie w obliczu różnych sytuacji budziło mój niczym nieskrywany podziw. Moim zdaniem zdecydowanie warto sięgnąć po tą pozycję. Książka jest szczera, napisana bez zbędnego owijania w bawełnę. Daje możliwość nieco innego spojrzenia na otaczający świat. Pokazuje co tak naprawdę jest w życiu ważne. Na co zwracać uwagę. Co sobie odpuścić. Uczy współodczuwania. Mocno działa na wyobraźnię. Pokazuje z czego należy się cieszyć. Polecam książkę nie tylko fanom medycyny, czy wielbicielom powieści z medycznym wątkiem. Czytanie jej to fantastyczna podróż przez meandry ludzkich uczuć. To również niezwykła historia, niezwykłej osoby, która mimo wielkich dokonań pozostaje pełna pokory i czuła na inne istnienia.

Poprzedni "Pirania" - Clive Cussler
Następny Hajmdal Bunt - Czy to już koniec?