„Milcząc jak grób” Małgorzata Rogala


Kryminał Milcząc jak grób książka

Każdego, kto do tej pory śledził z zapartym tchem przygody Agaty Górskiej i Sławka Tomczyka, z pewnością ucieszy wieść, że Małgorzata Rogala podjęła decyzję o rozpoczęciu nowego cyklu skupionego wokół koleżanki z ich jednostki. Rudowłosa Monika Gniewosz ze względu na sprawy osobiste musiała przenieść się z tłumnej Warszawy do małej mieściny o wdzięcznej nazwie Pełnia. Najwidoczniej jednak ciągnie się za nią jakieś fatum, gdyż w spokojnej dotąd miejscowości zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Po pierwsze, tutejszej policji wciąż nie udało się zamknąć śledztwa sprzed dwóch lat, które miało odpowiedzieć na pytanie, gdzie też podziała się Gabriela Dobrzyńska, przykładna żona i matka. Myśl, że mogła z dnia na dzień porzucić rodzinę bez słowa ani przez chwilę nie wchodziła w grę u jej najbliższych.

Po drugie, ktoś ewidentnie uwziął się na Igora, młodego chłopaka, który w wyniku wypadku stracił mowę. Gniewosz musi ustalić, kto prześladuje początkującego artystę, który, być może, uwiecznił na swoich dziełach przebieg makabrycznej zbrodni…

Do tego wszystkiego dochodzi także cmentarz, skrywający tajemnicę, chuligańskie wybryki nastolatków, skłócone małżeństwa i topielica, nawiedzająca pobliskie jezioro. Muszę przyznać, że to ten ostatni element sprawił, że zakochałam się w kolejnej powieści Rogali. Motyw lokalnej legendy do tej pory kojarzył mi się z prozą Hanny Greń, która też pisuje powieści kryminalno-sensacyjne i, jak widzę, ma całkiem niezłą konkurentkę na tym polu. Jeden opis zjawy sprawił, że zaczęłam pochłaniać „Milcząc jak grób”, bo byłam ciekawa, czy wątek ten jeszcze powróci. Dodało to całej historii kolorytu, a spokojne miasteczko stało się w moich wyobrażeniach bardziej makabryczne i jakby owiane tajemnicą.

Poza samym śledztwem, równie wspaniale opisana została przemiana Moniki. A może raczej jej powrót do psychicznego zdrowia. Co prawda kobieta jest dopiero na początku swojej ścieżki, ale widać, że powoli zrywa z przeszłością i pozbywa się swoich demonów. Jej wątek, dotyczący przemocy domowej i toksycznego związku w naprawdę fajny sposób uzupełnia fabułę. Dzięki temu bardziej zżywamy się z główną bohaterką, która umie postawić na swoim, ale jednocześnie nie jest wulgarna czy brutalna. Według mnie poświęcenie nowej serii na podkomisarz Gniewosz było strzałem w dziesiątkę. Występując samodzielnie, wypada dużo lepiej niż przy Sławku i Agacie, którzy zajmowali cały pierwszy plan i absorbowali większość uwagi czytelnika. Poza tym, w ostatnich tomach z cyklu o Tomczyku i Górskiej Monika jawiła się jako zagubiona, podłamana, zbyt słaba, by odejść od swojego oprawcy, zbyt samotna, by odważyć się na zakończenie małżeństwa. Teraz poznajemy ją w nowej odsłonie. Odrodzoną i pewną siebie.

Z racji, że „Milcząc jak grób” rozpoczyna oddzielny zbiór przygód, mogą po nią sięgać wszyscy i to niezależnie od tego, w jakim konkretnie gatunku gustują. Prawda jest taka, że w tej pozycji Rogali znajdzie się wszystkiego po trochu. Mnóstwo sensacji połączonej z pracą detektywistyczną, nutkę fantastyki i folkloru, a przy tym sporo wątków psychologicznych. Akcja książki jest znacznie bardziej dynamiczna niż w pozostałych historiach stworzonych przez tę autorkę, co mile mnie zaskoczyło, bo, choć uwielbiam jej styl, czasem dało posądzić się ją o przewidywalność. Tym razem jednak mamy do czynienia z dziełem genialnym od A do Z, którym trudno się nie zachwycić.

„Milcząc jak grób” oraz inne thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Poprzedni „W amoku” Sebastian Fitzek
This is the most recent story.