Miłość leczy rany – recenzja


Życie pisze najlepsze historie, dlatego tak lubimy sięgać po książki zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami.„Miłość leczy rany” Katarzyny Bondy to pierwszy tom trylogii kryminalnej „Wiara – Nadzieja – Miłość”, odpowiadający o dwójce ludzi z kompletnie różnych światów, która stawiła czoła przeciwnościom losu, a dzięki wytrwałości, bezgranicznemu oddaniu i łączącemu ich uczuciu, pokonała śmierć. Ona – dwudziestokilkuletnia Polka, dopiero wkraczająca w dorosłe życie, on – dojrzały mężczyzna z burzliwą przeszłością, Kazach z odległego Uralu, a na dokładkę tajemnice, które „zawsze wychodzą na jaw i to w najmniej oczekiwanym momencie. Taka już ich natura”.

Katarzyny Bondy nie trzeba nikomu przedstawiać. To jedna z najpopularniejszych autorek kryminałów, nazywana nawet, moim skromnym zdaniem zdecydowanie na wyrost, polską królową gatunku, która zyskała ogromną popularność dzięki książkom o psychologu śledczym Hubercie Meyerze oraz serii „Cztery żywioły Saszy Zauskiej”. Czy za sprawą talentu pisarskiego Katarzyny Bondy, czy raczej dzięki przemyślanej i zakrojonej na szeroką skalę promocji, czytelnicy pokochali rozbudowane, wielowątkowe, zawiłe, niekiedy przytłaczające swoją objętością powieści wychodzące spod pióra autorki. Sama nie przepadam za jej bestsellerowymi kryminałami, ale byłam bardzo ciekawa, jak na ich tle wypadnie powieść o miłości, rozgrywająca się w malowniczej scenerii kazachskich stepów, do której napisania Katarzyna Bonda zabierała się podobno przez osiemnaście lat. O ile książka reklamowana jest jako początek trylogii kryminalnej, to według mnie jest to raczej powieść obyczajowa z elementami romansu.

„Ząbkowice Śląskie to niewielkie miasteczko na Dolnym Śląsku. Ludzkie sekrety są tutaj powszechnie znane. W taki czy inny sposób informacje przechodzą z ust do ust szybciej, niż zarazki mnożą się na zanieczyszczonej ranie”. Kiedy znany i szanowany w okolicy uzdrowiciel Igor zostaje aresztowany, zakochana w nim Tośka zrobi wszystko, żeby uchronić go przed powrotem do rodzinnego Kazachstanu, bo tam mężczyzna nie może liczyć na uczciwy proces. „Miłość leczy rany” zaczyna się w 1994 roku w Uralsku, gdzie dwaj chłopcy przez przypadkiem stają się świadkami brutalnego zbiorowego mordu. Przez całą książkę naprzemiennie śledzimy losy Tośki i jej ukochanego oraz historię jasnowłosego Kejera, rozgrywającą się na przestrzeni wielu lat w Kazachstanie.

Doceniam ogrom pracy, jaki Katarzyna Bonda włożyła w reseach i samo napisanie tej ponad siedmiuset stronnicowej powieści, ale mnogość wątków, powiązań i postaci jest po prostu przytłaczająca. Po połowie książki przestałam nawet próbować zapamiętać, kto jest czyim synem/ojcem/wujem, kto czyją matką/żoną/którą żoną/kochanką, i jakie rodzinne/towarzyskie/biznesowe/plemienne zależności łączą bohaterów. Pomieszanie z poplątaniem, którego rezultatem jest mętlik w głowie i ogólne zniechęcenie. Historia mnie nie wciągnęła, los bohaterów był mi zupełnie obojętny, a lektura potwornie zmęczyła. Może to po prostu nie moja bajka? Nie zmienia to jednak faktu, że o ile „polska” część opowieści jest niezbyt ciekawa, o tyle „kazachska” może uwieść czytelnika swoim mistycyzmem i bajkowością, choć w krwawym i brutalnym wydaniu, o ile nie będzie się on starał za wszelką ceną połapać, o co w tym wszystkim chodzi i po prostu da się ponieść historii.

„Ci, którzy kochali, znają największą tajemnicę miłości. Wyczerpuje się ona w bezmiernym błogostanie spełnienia i tylko śmierć pozostaje kochankom”.„Miłość leczy rany” to powieść dla bardzo wytrwałych, niełatwo zrażających się czytelników, którzy od kryminałów wolą powieści obyczajowe. Pierwszy tom trylogii, poświęcony boskiej cnocie – Wierze, pokazuje nam, że „lęk sam w sobie nie jest zły. To nasze mentalne tętno. By nad nim zapanować, wystarczy wiara. Wierz w sobie, w opiekę duchów przodków”. Jestem przekonana, że najnowsza książka Katarzyny Bondy na pewno znajdzie zagorzałych zwolenników, musi tylko trafić we właściwe ręce.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Miłość leczy rany” i inne książki Katarzyny Bondy znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Szeptacz - recenzja
Następny Ostra jazda - recenzja