„Mord” Max Czornyj


Max Czornyj

Z Maxem Czornyjem jest tak, że ledwo mrugniesz, a tu już kolejna jego książka podbija zarówno księgarnie, jak i serca czytelników. Choć zamiast „podbija” bardziej pasuje stwierdzenie, że przebija je nożem, a potem ćwiartuje. „Mord” zupełnie się z tego schematu nie wybija, gdyż jest tak samo świetny jak poprzednie i, jak wierzę, pewnie także przyszłe tomy. Sądzę, że nazwisko Czornyja mogłoby uchodzić za literacki znacznik dobrej jakości i tylko czekać aż krytycy zaczną przyznawać twórcom kryminałów Złote Maxy.

Generalnie nie byłoby potrzeby przytaczać zarysu fabuły, skoro i tak wiadomo, że powieść będzie genialna, jednak z pewnością istnieją jeszcze niedobitki niezaznajomione z prozą tego autora, więc specjalnie dla nich dodam krótkie streszczenie.

A zatem akcja rozpoczyna się w domku letniskowym, gdzie młoda para odpoczywa od trudów dnia codziennego. Ich spokój zaburza niespodziewana wizyta. Ktoś dobija się do ich drzwi. Z racji tego, że w okolicy dochodziło ostatnio do okrutnych przestępstw, wahają się czy wpuścić do środka obcego mężczyznę. Gdy ten podaje się za policjanta ich obawy przygasają, by później przerodzić się w panikę i rozpacz, kiedy głowa Daniela Wilskiego zostaje rozpłatana siekierą. Arleta Diak nie ma dokąd uciec. Jest sama, przerażona i w dodatku w ciąży. Morderca nie ma jednak zamiaru użyć ostrego narzędzia po raz drugi. Obiecuje kobiecie, że ją ocali, cokolwiek może to znaczyć w ustach szaleńca.

Sprawą zabójstwa w domku kempingowym zajmuje się zgrany duet – komisarz Liza Langer, prowadząca śledztwo oraz Orest Rembert, nieoficjalny profiler. Główną poszlaką okazuje się być znaleziona, fatygowana maskotka, w której morderca ukrył krótki i niezrozumiały liścik. Czy dzięki niemu policji uda się go złapać, a jeszcze wcześniej zrozumieć jego motywy i przejrzeć jego przyszłe zamiary?

W tym tomie Liza co rusz mierzy się ze swoją traumą. Postrzega ją jako groźnego psa, który w każdej chwili jest gotów zaatakować. Ten motyw może drażnić nieco tych, których interesuje wyłącznie kryminalny wątek powieści, jednak mi szczególnie się on spodobał. Nie jest nachalny, a psie widmo, choć nawiedza od czasu do czasu bohaterkę, nie zaburza fabuły, a wręcz ją dopełnia. W końcu policjanci to też ludzie. Nawet jeśli na co dzień obcują ze śmiercią, ludzką niegodziwością czy chciwością, to nie oznacza to jeszcze, że niczego nie czują i wszystko po nich spływa. Trudno jest przejść nad niektórymi sprawami do porządku dziennego, o czym Langer musiała się przekonać na własnej skórze.

Jak zawsze, czytając książkę, należy się spodziewać drastycznych, brutalnych opisów. Naturalizm w pełnej krasie. W zasadzie już na wstępie zamieszczono wycinek ze starego podręcznika medycznego, dotyczący aborcji. Nie muszę raczej dodawać, że nieźle szokuje, ale też oswaja czytelnika z tym, co zastanie na kolejnych stronach. Zaskakuje też fakt, że autor temu tematowi poświęca częściowo swój utwór, wszak aktualnie to dość burzliwa, kontrowersyjna kwestia. Nie jest to jednak wątek potraktowany stronniczo.

„Mord”, tak jak reszta książek Czornyja, to idealna pozycja dla fanów kryminałów, powieści sensacyjnych, lubiących opowieści z dreszczykiem emocji i mających silny żołądek, który zniesie te szczegółowe protokoły z zabójstw. To z jednej strony świetna rozrywka, ale też próba analizy niekonwencjonalnych zachowań szaleńca, która wciąga bez reszty.

„Mord” oraz inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Poprzedni "Córka rzeźnika" Iczkovits Yaniv
Następny „Dziewczyna z Paryża” Jordyn Taylor