Nazajutrz cię odnajdę – Magdalena Wala


Nazajutrz cię odnajdę

Małżeństwo Adriany wisi na włosku. Kobieta zrozumiała nareszcie, że życie u boku Stefana to nieustająca udręka. Wie, co powinna zrobić, jednak ta myśl ją przeraża. Po rozstaniu zostanie sama, niepewna, krucha. Takie myślenie latami wyrabiał u niej mąż. Adriana pewnie potrzebowałaby jeszcze lat, żeby do reszty się od niego uwolnić, lecz na jaw wychodzą zaskakujące tajemnice z przeszłości. Coś, co całe małżeństwo zamienia w stek kłamstw.

Ada znajduje się w trudnym położeniu. W swoim domu dotychczas była traktowana jak służąca. Stefan wykorzystywał ją jak tylko mógł. To ona dbała o ich wspólne gniazdko, wyręczała go w pracy, była na każde jego skinienie. On nie tolerował odmowy, a ona, żeby go nie denerwować, godziła się po kolei na wszystko. Miarka jednak się przebrała i Adriana zaczęła mówić „nie”.

Od początku polubiłam główną bohaterkę. Jest świadoma swoich błędów oraz słabości i walczy z nimi. Sama siebie próbuje przekonać do odejścia, do rozwodu. Brak jej pewności siebie, a to w większości za sprawą zdarzeń z jej młodości. Filmik w sieci, z kompromitującą treścią – to coś, co ją zdefiniowało w oczach wielu. Skrzywdzona Ada dała się zwieść pozorom i, szczerze mówiąc, trudno mieć jej to za złe. Zbieg okoliczności sprawił, że znalazła się w obecnym położeniu. Ale kobieta podejmuje walkę. Przestaje ustępować. Podoba mi się jej siła. Może robi małe kroki, ale się nie cofa.

Ważną rolę w powieści odgrywa też Agnes – staruszka, przyjaźniąca się z Adrianą, opowiadająca historie ze swojego życia z czasów wojny i wyzwolenia. Wątek jest nieco odseparowany od problemów małżeńskich, ale w dalszej perspektywie łączy się z dziejami rodziny obydwu kobiet. Mimo to najważniejsze jest ukazanie dwóch pokoleń, których dotykają te same problemy. Nie przepadam za literaturą, która porusza wojenne wątki i egzystencje z tamtych lat, ale tutaj zupełnie mi to nie przeszkadzało. Nie czuło się tej specyficznej, ciężkiej atmosfery. Poza tym sama koleżeńska relacja między Adą i Agnes jest urocza. W trudnych chwilach potrafią być one dla siebie wsparciem, jedna rozwesela drugą i motywują się do działania.

Jest jeszcze Jagoda, kolejna przyjaciółka głównej bohaterki. To głównie za sprawą jej doniesień Adriana decyduje się zerwać duszący ją węzeł małżeński. Rzadko takie postaci jak Jagoda mają więcej do powiedzenia w tego typu historiach, a przecież dobrze, że pojawia się ktoś, kto wprost powie ci, że tkwisz w czymś toksycznym. Ktoś, kto ci pomoże, da ci sałatkę, kiedy całymi dniami chodzisz głodna. Autorka pokazała klasę tworząc kobietę, która wcale nie jest nieomylna. Popełniła błędy i zachowała się tak, jak większość, ale też widzi, co jest słuszne i stara się tak postąpić.

Cieszę się, że powstają książki, ukazujące toksyczne relacje w związkach. Wielu ma przeświadczenie, że na krzywdy trzeba się godzić. A przecież na każdym etapie można powiedzieć sobie stop, zmienić coś. W tym przypadku mówimy o rozwodzie i małżeństwie zbudowanym na manipulacji i oszustwach. Kiedy indziej przeczytamy o rozmowie albo terapii. W każdym razie mówi się nam, że możemy i powinniśmy działać. A na pewno łatwiej nam to zrobić, kiedy wzorujemy się na tak dzielnej kobiecie jak Adriana.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Nazajutrz cię odnajdę” i inne książki z działu beletrystyka znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

 

Poprzedni Osiedle RZNiW - Remigiusz Mróz
Następny Daisy Jones & The Six - Taylor Jenkins Reid