“Niebezpieczna zabawa” Phoebe Morgan


thriller

W recenzji „Idealnej opiekunki”- trzeciej powieści w dorobku  Phoebe Morgan –  narzekałam, że wcześniejsze książki tej autorki nie doczekały się jeszcze polskiego wydania. Minęły zaledwie cztery miesiące i w moje ręce trafił jej debiut  z 2017 roku zatytułowany „Niebezpieczna zabawa”. Wszystko wskazuje na to, że fani thrillerów Pheobe Morgan mogą spać spokojnie: jeżeli historia Corinne i Ashley zostanie równie ciepło przyjęta jak „Idealna opiekunka”, wkrótce doczekamy się polskich przekładów bestsellerowych „The girl next door” i „The wild girls”.

Corinne Hawes przed rokiem straciła ukochanego ojca, a od wielu miesięcy stara się zajść w ciążę. Po trzeciej nieudanej próbie zapłodnienia in vitro kobieta popada w przygnębienie i powoli zaczyna tracić nadzieję, że kiedyś zostanie matką, a przecież zrobiłaby  „wszystko, żeby mieć własne dziecko. Wszystko”. Sytuacje komplikuje fakt, że jej siostra Ashley jest szczęśliwą matką trójki dzieci, a do budynku, w którym mieszka Corinne, wprowadza się nowa lokatorka – młodziutka dziewczyna z synkiem. Corinne zawsze miała „skłonność do przesadzania, do dopatrywania się we wszystkim znaczenia, nawet jeśli go nie ma”, więc kiedyś ktoś zaczyna podrzuć jej fragmenty domku dla lalek, który przed laty zbudował dla niej ojciec, zestresowana kobieta zaczyna popadać w paranoję. Komu zależy na tym, żeby ją wystraszyć?

„Widziałam to wszystko na własne oczy, dotykałam własnymi dłońmi. Chciałbym, żeby ktoś mi uwierzył. Jestem na takim etapie, że mógłby to być ktokolwiek”. „Niebezpieczna zabawa” to opowieść o dwóch siostrach i sekretach rodzinnych, które po długich latach wreszcie wychodzą na światło dzienne. Corinne Hawes znalazła się na skraju załamania. Często nie ma ochoty wstać z łóżka i wyjść z domu, nie interesuje jej praca w galerii, bo niczego tak nie pragnie, jak w końcu zajść w ciążę, i wokół tego  marzenia kręci się całe jej życie. O cztery lata starsza  Ashley jest zaganianą i wiecznie zmęczoną matką trójki dzieci:  w tym zbuntowanej nastolatki, która zaczyna odkrywać uroki nocnego życia Londynu, oraz dziewięciomiesięcznej płaczliwej Holly. Jej mąż bez przerwy pracuje, więc kiedy Ashley zaczyna odbierać głuche telefony, rodzi się w niej podejrzenie, że James ją zdradza. Podobnie jak przypadku „Idealnej opiekunki” w „Niebezpiecznej zabawie” prym wiodą przedstawicielki płci pięknej i to z ich perspektywy śledzimy niepokojące wydarzenia rozrywające się w Londynie i hrabstwie Kent. Oryginalny tytuł powieści to „The doll house”, bo właśnie wyjątkowy domek dla lalek, „mający prawie metr wysokości, różowe ściany i pomalowane na niebieskie drzwi”, którego „dach był pokryty czerwoną dachówką, z której wystawały cztery kominy z prawdziwej terakoty”, a „każdy pokoik był malutki, kompaktowy, idealnie ukształtowany”,  ogrywa w tej pełen niedomówień opowieści ważną rolę, gdyż jest niejako symbolem szczęśliwego dzieciństwa sióstr Hawes. Dzieciństwa, którego nie wszystkim było dane przeżyć równie beztrosko. Książka jest nieco schematyczna, a lektura momentami trochę mi się dłużyła. Na pewno nie określiłabym „Niebezpiecznej zabawy” mianem thrillera, bo autorka bardziej koncentruje się na przeżyciach wewnętrznych bohaterek niż na budowaniu nastroju niepokoju i próbie zaskoczenia czytelnika.

Debiutancka „Niebezpieczna zabawa” nie jest tak wciągającą powieścią jak „Idealna opiekunka”. Porównując dwie powieści Phoebe Morgan, wyraźnie widać, że na przestrzeni zaledwie kilku lat autorka nie tylko mocno popracowała nad warsztatem, ale też ma coraz ciekawsze pomysły na fabułę, więc jej kolejna książka powinna być jeszcze lepsza od „Idealnej opiekunki”.

Książkę “Niebezpieczna zabawa” oraz najlepsze książki thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

Poprzedni „Schudnij i obniż cukier w 8 tygodni” - dr Clare Bailey, dr Sarah Schenker
Następny "Gruzja. Jak się żyje Polce w kraju wina, gościnności i drogowych absurdów" - Kaczmarzyk Martyna