“Ocalało tylko serce” – Klaudia Bianek


new adult

Pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej…” – parafrazując słowa piosenki można skrótowo opisać poczynania Klaudii Bianek. Po nielogicznym i infantylnym „Najcenniejszym podarunku” dostaliśmy całkiem przyzwoite „Życie po tobie”, a tu znowu widać znaczny regres. Nie mam pojęcia, skąd ta sinusoida, jeśli chodzi o tworzenie kolejnych powieści, ale trzymam kciuki za stabilizację i utrzymanie jakości na jednak tym wyższym poziomie.

Ocalało tylko serce” to klasyczny obyczajowy romans. Nie ma tu jakiegoś istotnego problemu, jakiejś bariery między przyszłą potencjalną parą. Autorka próbuje wrzucać na siłę „przykrą przeszłość”, żeby chociaż przez chwilę można było poudawać, że bohaterowie się nie zejdą, bo ktoś ich tam kiedyś skrzywdził i nie potrafią już ufać. Z tym, że potrafią, mają kochające i wspierające rodziny, nie takie znowu smutne życie oraz ogromne zapasy jedzenia z imprezy z pierwszego rozdziału.

Krótko o dwójce głównych bohaterów. Klara Zegarek to studentka, która zazwyczaj stara się trzymać fason, chyba że zobaczy jakiegoś mężczyznę w podobnym wieku. Wtedy analizuje każdy jego ruch, ocenia go po wyglądzie, chce poznać wszystkie jego sekrety i pewnie podświadomie zaczyna już planować z nim ślub. Aleksander był niegdyś strażakiem, który nie uważał na zajęciach BHP i teraz ponosi tego konsekwencje. Po wypadku funkcjonuje dosyć normalnie mimo bólu, jednak zrodziło się w nim przekonanie, że niczego już w życiu dobrego nie doświadczy. Dlatego postanawia być gburowaty, ale przecież jako bohater nie musi używać ani nawet znać zwrotów grzecznościowych, nie mówiąc o innych oczywistych oznakach kultury osobistej.

A zatem Klara i Aleks spotykają się na mitingu swoich matek. Dwie rodziny zasiadają przy jednym stole i biesiadują aż do północy. Wśród wymieniania plotek i dokładania sałatki nasza dwójka outsiderów głównie poddaje się nawzajem prześwietleniom. Nie rozmawiają ze sobą za wiele, ale każde z nich w głowie robi precyzyjne notatki z obserwacji. Oczywiście łatwiej byłoby im poznać siebie i swoje zwyczaje poprzez rozmowę, ale nikt nie lubi iść na taką łatwiznę!

Już od początku irytuje podejście Klary do całej sytuacji. Książka stara się ją przedstawić jako mądrą i rezolutną, tymczasem dziewczyna we własnym domu czuje się niepewnie i chowa po kątach. Byłoby to zrozumiałe, gdyby krępowała ją obecność obcych osób, ale ona ustaliła sobie specjalną kolejność rozkładania talerzy, żeby OBWĄCHAĆ przyszłego potencjalnego faceta. Klara sama przyznaje, że gustuje w ludziach otwartych, wesołych. Po czym wlepia gały w wiecznie naburmuszonego Aleksa, który nie wymruczał do niej więcej niż dwóch (i to nieprzyjaznych) zdań. Kto by pomyślał, że dobrze dobrany golf potrafi tak wpłynąć na błyskawiczną zmianę gustu. Aleksander zachowuje się w sposób analogiczny: ocenia kobietę w oparciu o aparycję, przy tym z góry zakłada, że „kobiety są złe” i żadna go i tak nie zechce. Wspomina z bólem swój wypadek, a zaraz potem podkreśla, że niczego nie żałuje, (ktoś tu chyba oszukuje sam siebie). I tak o to, ta urocza parka ma się ku sobie, z nieznanych nikomu przyczyn i musi przezwyciężyć swoje zmyślone traumy, żeby móc tworzyć ze sobą relację.

Spadek jakości mocno mnie zawiódł, ale zawsze jest szansa, że w takim razie następna powieść będzie lepsza. Tej książki nie mogę „na poważnie” polecić. Chyba, że ktoś lubi się pośmiać z absurdów i powytykać nieścisłości.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Ocalało tylko serce” i inne książki new adult znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni "Zdrowe zielone proteiny" - Therese Elquist
Następny "Recepta na szczęście" - Agata Przybyłek