„Ocalić życie” – Zofia Ossowska


romans

„Ludzie ludziom zgotowali ten los”, jak pisała Zofia Nałkowska w swoich słynnych „Medalionach”. Nie sposób zliczyć, ilu niepotrzebnie zginęło, ilu cierpiało prześladowania, ilu było torturowanych, kiedy świat trząsł się w posadach podczas największej z wojen w historii. Często granice pomiędzy dobrem a złem są zatarte, a każde zdarzenie możemy rozpatrywać z różnych perspektyw, jednak nikt nie ma wątpliwości, że II wojna światowa odcisnęła na tysiącach istnień swoje piętno. Wielu straciło wówczas bliskich, cierpiało głód i niedostatek. Nikomu nie można było ufać, a pomoc bliźnim oznaczała śmierć. Ci, którzy przeżyli do końca swych dni zmagali się z traumą i wewnętrznymi lękami. Zofia Ossowska w swojej książce opisuje realia tamtych czasów z perspektywy zwykłego szarego człowieka, pojedynczej rodziny, która musiała zmagać się z konsekwencjami swoich decyzji w tym niepewnym okresie. To od Rzewnickich w pewnym momencie zależało, czy dwójka uciekinierów wraz dziećmi wyjdzie cało z opresji. Mieli do wyboru udzielić im pomocy i ryzykować, narażając siebie albo odmówić i mieć na sumieniu ich śmierć.

Ossowska starała się w swojej powieści zobrazować klasyczną sytuację bez wyjścia, gdzie każdy wybór pociąga za sobą przykre skutki. W trakcie lektury nasuwa się pytanie: czy można wartościować życie?. Czy ocalenie kilku osób jest lepsze od nieocalenia nikogo? Czy warto narażać bliskich, by pomóc obcym osobom? Co jest właściwsze – zareagować czy umywać ręce/zdać się na los? Mamy tu do czynienia z wręcz modelowym dylematem wagonika. Oczywiście udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania jest niemożliwe, więc takowej nie dostajemy. Zamiast tego możemy z bliska doświadczyć bólu oraz rozbicia osób, które takie decyzje musiały podjąć. Alkoholizm i apatia to tylko niektóre z następstw wydarzeń z 1942 roku. Poza nimi w człowieku pozostały jeszcze blizny w umyśle, a także na sercu.

Fabuła dzieli się na dwie linie czasowe i o ile okres wojenny został opisany we wciągający sposób, o tyle część historii bliższa współczesności to lekkie nieporozumienie. Autorka za bardzo poszalała z dramaturgią i zrobiła ze smutnej opowieści tajemnicę rodu, którą odkrywają kolejni jego członkowie, a robią to chyba tylko po to, żeby się na starość już zupełnie załamać. Motyw ten pewnie sam w sobie by jeszcze jakoś przeszedł, ale towarzyszy mu zbyt wiele zbędnych opisów. Kilkadziesiąt stron „Ocalić życie” dotyczy jedzenia, warunków podróży oraz widoku za oknem. Te nikomu niepotrzebne wstawki sztucznie wydłużają książkę, która spokojnie mogłaby mieć trzysta stron zamiast pięciuset. I są też do bólu nudne. Nie wnoszą absolutnie niczego do historii i odciągają uwagę od głównego wątku. Przez to dopiero w połowie czytania dowiadujemy się, do czego w zasadzie ta powieść dąży.

Trudno orzec, dla kogo „Ocalić życie” jest przeznaczone. Obawiam się, że osoby zainteresowane czasami II wojny światowej czy też historią w ogóle, mogą być rozczarowane kierunkiem, w jakim rozwija się fabuła, natomiast ci, którzy szukają cięższej lektury mogą nie przełknąć miejscami występującego patosu oraz zbytecznych dialogów. Nie będą się jednak przy czytaniu nudzić, bo część opowieści, która dzieje się w 1942 roku jest wciągająca i nadrabia akcją niedopracowania drugiej połowy książki, znacznie spokojniejszej, a wręcz monotonnej.

„Ocalić życie” oraz inne książki romantyczne inspirowane prawdziwą historią, znajdziecie na stronie internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Poprzedni "Milczące dziecko" Sarah A. Denzil
Następny „Schudnij i obniż cukier w 8 tygodni” - dr Clare Bailey, dr Sarah Schenker