Osiedle RZNiW – Remigiusz Mróz


Książki Remigiusza Mroza

Powieści Remigiusza Mroza biją rekordy popularności, a wierni fani z utęsknieniem czekają na kontynuacje swoich ulubionych serii. Zazwyczaj autor nie każe im długo czekać, wydając kolejne nowości w zadziwiająco szybkim tempie. Jedni go uwielbiają, inni widzą w nim tylko produkt marketingowy, a nie prawdziwego pisarza. Jednak nie da się ukryć, że Remigiusz Mróz co rusz zaskakuje nowymi pomysłami. Nie boi się fantastyki, politycznych intryg czy historii, dając odetchnąć od swoich najbardziej znanych cykli kryminalnych. Tym razem w „Osiedlu RZNiW” przenosi nas w nostalgiczną podróż w lata dwutysięczne na blokowisko tętniące hip-hopem i zadymione nie tylko od papierosów…

Deso to niepokorny siedemnastolatek, mocno doświadczony przez życie, któremu nie obca jest bieda. Na swój sposób próbuje się z niej wyrwać i zajmuje się rozprowadzaniem narkotyków. Mimo to nawet jego przeraża skala kłopotów, w jakie niespodziewanie się wplątał. A wszystko zaczęło się od nocnego smsa z nieznanego numeru. Szybko okazuje się, że nadawcą jest Iza, koleżanka z klasy, która znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Od tego momentu Deso angażuje się w odnalezienie dziewczyny, a w poszukiwaniach pomaga mu przyjaciółka zaginionej, Wiktoria. W przeciwieństwie do nieokiełznanego Darka, to delikatna i grzeczna szkolna prymuska. Dopiero bliższa znajomość z nastolatkiem otwiera przed nią zupełnie inny świat, pełen imprez, dragów i wulgaryzmów. Razem, niczym para detektywów, stopniowo poznają mroczne sekrety Izy, powoli zbliżając się do rozwikłania zagadki jej tajemniczego zaginięcia. A to odkrycie będzie nie tylko zaskakujące, ale także bardzo przerażające…

Jednak nie tylko to zaskoczy. Mróz słynie z nagłych zwrotów akcji, a w tej książce zdecydowanie ich nie brakuje. Czasem aż ma się wrażenie, że mógłby zawiłością fabuły obdzielić kilka powieści. Może właśnie wszystkiego jest tutaj za dużo? Poziom absurdu wydarzeń i skala ich okrucieństwa wydaje się mocno przerysowana. Porachunki gangsterskie, patologia rodzinna, choroby psychiczne, skorumpowanie policji i makabryczne zabójstwa, a w tym wszystkim dwójka nastolatków. Czy to nie mało prawdopodobne? Męczy przesada nie tylko w mnogości zdarzeń, które przytrafiają się głównym bohaterom, ale także w używanym języku pełnym wulgaryzmów. Choć rozumiem intencję autora, aby wiarygodnie oddać klimat hiphopowego świata, to jednak posługuje się slangiem niemającym wiele wspólnego z rzeczywistością. Niestety również zachowanie postaci wydaje się mało autentyczne. Mróz nie jest konsekwentny w kreowaniu bohaterów: spokojna i wycofana Wiki, która boi się odezwać w towarzystwie, nie ma oporów, żeby strofować policjanta w trakcie przesłuchania, a oboje nastolatków po zobaczeniu masakry zachowują się jakby nic się nie stało. To tylko przykłady, ale całość z każdą stroną staje się co raz bardziej abstrakcyjna, a my mamy wrażenie, że coś tu nie wyszło. Zakończenie książki niejako zaskakuje czytelnika, choć podobny motyw jest ostatnio mocno popularny, a to już trochę rozczarowuje.

Remigiusz Mróz podjął trudną próbę stworzenia historii osadzonej w subkulturze hiphopowej na początku XXI wieku. Nie udało mu się uniknąć kilku nieścisłości i zdecydowanie ma tendencję do przesady i przerysowywania wydarzeń, jednak nie da się ukryć, że książka wciąga od pierwszej strony, a nagłe zwroty akcji nie pozwalają się nudzić. Uroku powieści dodają piosenki tego okresu czy używanie przez bohaterów Gadu-gadu, dzięki czemu z sentymentem możemy przenieść się do naszych szkolnych czasów. „Osiedle RZNiW” nie jest najlepszą powieścią tego autora i wydaje się, że książce brakuje dopracowania i lepszego poznania tematu, ale Remigiusz Mróz broni się ciekawym pomysłem i trzymającą w napięciu fabułą.

Autorka recenzji: Alicja Nowak

“Osiedle RZNiW” i inne książki Remigiusz Mroza znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Zwyczajne cuda - Agnieszka Jeż
Następny Grzeszne Święta - Zbiór opowiadań