Pięć lat z życia Dannie Kohan – Rebecca Serle


Zasadniczo każdy chociaż raz w życiu zastanowił się, jak będzie wyglądała jego przyszłość. Niektórzy wiele by dali, żeby otrzymać przynajmniej skrawek informacji. Czy osiągnę sukces? Wyjdę za mąż? Zdam egzamin? Ile osób, tyle przeróżnych pytań. Wyjątkiem jest Dannie. Ona od kołyski wie, co ją czeka. Rozpisała sobie wszystko i twardo brnie do przodu, odhaczając kolejne punkty z listy rzeczy do zrobienia. Kobieta nie zdaje się na los, lecz na liczby. Ceni sobie stabilizację i wydaje się, że osiągnęła wewnętrzną równowagę. Jej sztywny harmonogram burzy jednak niespodziewane zdarzenie. Pewnego wieczoru Dannie zasypia i budzi się nagle w nieznanym sobie mieszkaniu, z obcym facetem na podorędziu i do tego… pięć lat później. Wizja ta jest zupełnie daleka od jej planów, co przeraża ją najbardziej. Czy popełniła po drodze jakiś błąd? Czy czegoś nie dopilnowała?

Po wszystkim kobieta wraca do swojej, dobrze znanej, rzeczywistości. Właśnie przeszła pomyślnie rozmowę o pracę, a jej ukochany David się jej oświadczył. Tę sielankę mąci wspomnienie mężczyzny z przyszłości. I choć spędziła z nim zaledwie godzinę, rozmyśla o nim przez kolejne lata. Tytuł „Pięć lat z życia…” jest trochę mylący. Faktycznie obserwujemy wydarzenia na przestrzeni połowy roku, a o pozostałej części mamy tylko drobne wzmianki. Dla mnie to nawet lepiej, bo obawiałam się lekkiej dłużyzny, a na szczęście wszystko dzieje się w miarę dynamicznie.

Dannie Kohan to ambitna prawniczka, która swoje życie poświęca na czytaniu umów i wprowadzaniu firm na giełdę. W świecie precyzyjnych pojęć czuje się jak ryba w wodzie. Prywatnie także jej się układa, choć z biegiem czasu jej bliscy zaczynają podejrzewać, że coś tu nie gra. W końcu z Davidem są zaręczeni już od ponad czterech lat, a wciąż nie wybrali daty. Są ciągle zajęci pracą i częściej się mijają niż rzeczywiście ze sobą przebywają. Ich wątek jest naprawdę ciekawy i dobrze skrojony. Oboje mogą na siebie liczyć, wspierają się i świetnie dogadują, brakuje im tylko jakiejś iskry.

Ważną, a w zasadzie główną, częścią powieści jest przyjaźń Dannie i Belli. Kobiety znają się od dzieciństwa, a więź, która ich łączy, jest wyjątkowa. Zupełnie zaskoczyło mnie to, że Bella odegra tak istotną rolę w tym całym dramacie. Ostatecznie wszystko kręci się wokół niej, a tego, po opisie książki, się nie spodziewałam. W zasadzie całą historię z wizją przyszłości i tym całym tajemniczym mężczyzną można by usunąć i wciąż niewiele byśmy tracili. Chociaż podbijało to oczekiwanie na koniec, bo jednak chciałam się dowiedzieć, czy ten „sen” się ziści, czy przeznaczenie wygra i jak do tego dojdzie. Za to samo zakończenie zostawiło mnie z tysiącem pytań w głowie, a to oznaka dobrej książki.

Generalnie nastawiałam się na romans, a więcej w tym jednak obyczajówki. To rzeczywiście wycinek z życia Dannie, nie skupiamy się dobitnie na jednym wątku, a dostajemy cały przekrój. W moim odczuciu i tak było za wiele Belli, ona sama nie była dla mnie jakąś fascynującą postacią i wolałabym dużo bardziej skupić się na pozostałych bohaterach. Bells była mocno gloryfikowana, a nie padły jakiekolwiek przykłady jej wspaniałości. Wręcz przeciwnie – wypada na rozpieszczoną i niezorganizowaną damulkę. Ale to nie jest książka oczywista i potrafi mocno zaskoczyć, więc pomimo wszystko warto po nią sięgnąć.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Pięć lat z życia Dannie Kohan” i inne książki obyczajowe znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Daisy Jones & The Six - Taylor Jenkins Reid
Następny Nie wkurzaj się. Odwet - Gretchen McNeil