“Przebudzona” – Agnieszka Lis


Książki Agnieszki Lis

To jedna z tych książek, które nie mają końca. Nie dąży do jakiegoś bliżej określonego celu. Trudno się w niej doszukać punktu kulminacyjnego, jakiegoś ważniejszego przesłania czy morału. Rzeczy po prostu swobodnie się dzieją. Ot, wycinek ze skomplikowanego życia zagubionej duszy. Tą zbłąkaną duszą jest Lilianna – córka, siostra, pianistka, przyjaciółka, kochanka… Jest każdym po trochu i jednocześnie żadnym z tych w pełni. Jej świat ciągle spycha ją w przeróżne skrajności, przez co dziewczyna nie może ustabilizować siebie i swojego życia. Nietypowa historia podana w niebanalny sposób przez Agnieszkę Lis w tomie „Przebudzona”.

Wszystko zaczyna się w 2003 roku, kiedy to Honorata, siostra Lilianny, wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Rok później, po zaaklimatyzowaniu się, przyjmuje ją w swych progach, choć niechętnie, pod naciskami matki. W jednej z niewielu chwil, które podczas odwiedzin spędzają razem, nasze bohaterki spotykają Philipa. Mężczyzna, na pozór szarmancki i ułożony, skrywa swoją mroczniejszą stronę i rozgrywa między sobą skłócone siostry. Honorata sama pcha się w jego ramiona, jednak to Lilianna tak naprawdę go pociąga. Czemu miałby nie dostać ich obu?

Naiwne kobiety szybko dają wciągnąć się w pułapkę. Każda ma inne powody, by pozwolić Philipowi sobą zawładnąć. Każda pragnie czegoś innego, lecz rezultat w zasadzie wydaje się taki sam – on wygrywa, one przegrywają. Ta rozgrywka trwa w zasadzie przez całą książkę, a poczynania naszego donżuana ciągną się latami za bohaterkami.

Wątki poruszane w powieści mają ważny i trudny wydźwięk. Ludzkie sumienie zdaje się być w centrum uwagi. Ile znaczy dla nas lojalność? Jak często porównujemy się do innych i staramy się wywyższyć? Jak wpływają na nas toksyczne rodzinne relacje? Lis od początku daje nam do zrozumienia, że to sprawa poważna oraz złożona. Mimo to, wydaje się, że autorka chwilami za bardzo odrywa się od rzeczywistości.

Zwyczajnie trudno niejednokrotnie umotywować czymś zachowanie postaci. O ile u Honoraty można by to skwitować słowami „wdała się w matkę” w większości przypadków, tak trudno wytłumaczyć to, co robi Lilianna. Dziewczyna sama w sobie jest pełna sprzeczności. Słowo „ascetyczna” w jej kontekście pada co kilka stron, chociaż to pewnie ostatnia cecha, jaką można by jej przypisać. Nie jest skromna, a wręcz nad wyraz rozrzutna, skupia się na wyglądzie innych, nie stroni od drogich kosmetyków i ubrań. Mało ozdób w pokoju to jeszcze nie asceza. Poza tym, że jest zdolną pianistką, nie można za wiele dobrego o niej powiedzieć, ale hej! Nikt nie twierdzi, że każdy główny bohater ma być uosobieniem wszelkich cnót, a jej specyficzny charakter uatrakcyjnia czytanie.

Można by się rozwodzić nad fabułą książki, ja natomiast postaram się skondensować wszystko do stwierdzenia, że książka nie jest romansem, jak może się wydawać, lecz opowiada o traumie, braku zaufania wobec ludzi i siebie samego, o zawiści i zazdrości, którą ludzie wolą pielęgnować w sercach, zamiast pozbyć się tych mało szlachetnych uczuć. Inspirująca i wciągająca, podana w ciekawy sposób. Nieco odrealniona, a jednocześnie tak prawdziwa i szczera  do bólu. Uboga w ozdobniki i humor, za to pełna emocji, przede wszystkim tych negatywnych i wyniszczających.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Przebudzoną” i inne książki Agnieszki Lis znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Poprzedni Tajne Archiwum Watykańskie
Następny "Tak smakuje miłość" - Agata Przybyłek