Recenzja książki “Vox” Christiny Dalcher


Niech pierwszy rzuci kamień ten, który choć raz nie rozmyślał o czarnej wizji przyszłości. Nikt? Ja też nie rzucę kamieniem. Wiele słyszałam wariantów, wszak ludzka wyobraźnia nie ma ograniczeń, ale to, co zostało przedstawione w „VOX” Christiny Dalcher, zaskoczyło mnie na każdej płaszczyźnie. O takiej przepowiedni jeszcze nie słyszałam!

Jean McClellan to żona Patricka oraz matka czwórki dzieci – trojga chłopców i dziewczynki. Z pozoru żyją jak normalna rodzina, jednak Jean oraz jej córce wolno wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Nie tylko im. Wszystkie kobiety noszą bransoletki, odliczające każde słowo. Kto je skazał na tak okrutny los? Amerykański rząd. I gdyby tego było mało, politycy postanawiają posunąć się jeszcze dalej. Czy kobiety mogą coś z tym zrobić?

Przewodnikiem w tej historii jest Jean. Kobieta, która zbyt późno zorientowała się, co się dzieje. Kobieta, która opowiada w taki sposób, że nie sposób czytać tego spokojnie. Chyba nie przesadzę, jeśli napiszę, że po lekturze niektóre osoby mogą popaść w jakąś manię prześladowczą. Ba, chwilami sama tak miałam. Czytałam i zastanawiałam się, czy i u nas nie zbliża się coś podobnego. Licznik słów na nadgarstku to może przesada, ale mocne ograniczenie praw jest dość realną opcją. Podobno chcą nam wszczepiać chipy tuż po urodzeniu. Niby dla naszego dobra, ale jakoś ciężko w to uwierzyć, nie sądzicie?

Czy oglądaliście lub czytaliście kiedyś „Podręczną”? Jeśli tak, to z pewnością i Wam towarzyszyła wówczas nieustająca niepewność. Strach, który stawał się coraz większy. I choć zupełnie nic Wam nie groziło, nie mogliście się go pozbyć. Czułam dokładnie to samo, kiedy czytałam tę książkę. Wręcz nie mogłam się pozbyć porównania do „Podręcznej”. „VOX” przedstawia wizję przyszłości w zupełnie nowej odsłonie. Odsłania kulisy stopniowego ograniczania kobiet, a właściwie zniewolenia. Byłam przerażona. Spodziewałam się wielu rzeczy, jednak nie tego, jak bardzo będę przejęta.

No dobrze. O paniach już było, ale jak w tym wszystkim odnaleźli się panowie? Zbyt wiele zdradzić nie mogę, by nie pozbawić nikogo dobrej lektury, ale ogólny obraz dał mi mocno do myślenia. Należy pamiętać, że liczniki pojawiły się na kobiecych nadgarstkach niespodziewanie, o czym zadecydował amerykański rząd. Przeciętny Kowalski nie miał z tym nic wspólnego i musiał się w tej sytuacji jakoś odnaleźć! Ale moją uwagę zwróciły dzieci i dojrzewająca młodzież, ponieważ jest to grupa, na którą można realnie wpłynąć i nie jest to specjalnie trudne. Uwierzcie, jest o czym czytać!

Charakterystyczne dla tej książki są skrawki wspomnień głównej bohaterki. Często zdarza się jej wracać do przeszłości, ujawniając tym samym, jak bardzo zmieniło się jej życie. Znamy historię sprzed i po zmianach wprowadzonych przez amerykańskie władze. I choć Jean nie mówi zbyt wiele – z wiadomych powodów – książka ma w sobie wiele dialogów. Autorce udało się również przez cały czas trzymać biednego czytelnika w nieustającym napięciu. Ba, stopniowała je bezlitośnie, dokładając przysłowiowej oliwy do ognia!

Według mnie „VOX” to świetny materiał na film, a nawet serial. Byłoby to coś, co powinien zobaczyć każdy. Zobaczyć, ale i zapamiętać. Ja wiem, że na wiele rzeczy nie ma się wpływu, jednak posiadanie świadomości, co mogłoby się wydarzyć, czyni człowieka czujniejszym. Bardziej walecznym na pewnych polach. Książka w cudowny sposób pokazuje, co się dzieje, kiedy patrzy się na zmiany z uśmiechem na ustach, nie robiąc absolutnie nic. A gdy chce się reagować, jest już zwyczajnie za późno.

Jestem bardzo wdzięczna autorce za emocje, które odczuwałam. Otrzymałam potężną dawkę strachu wymieszaną z niepokojem. Na długo zapamiętam historię Jean, ponieważ dawno nic tak mną nie wstrząsnęło – dawno nic mnie tak nie przeraziło. W dodatku swoje trzy grosze dorzuciły krótkie rozdziały, nadając całości tempa. Wszystko działo się bardzo szybko, a zmiany, które zachodziły w ludziach, potęgowały wrażenia. Nie potrafiłam nie rozmyślać, co by było, gdybym była jedną z bohaterek. Albo gdyby akcja książki przeniosła się do realnego świata. A może to pomału już się dzieje? Może te prosty na ulicach są zapowiedzią tego, co nadejdzie?

Jednak pomimo wielu pochlebnych słów, zabrakło mi czegoś, czego nie potrafię określić. Jest to jednak jakaś drobnostka, która w jakiś sposób uwierała. Ponadto chętnie zmieniłabym nieco zakończenie. Nie jest złe, lecz mogłoby być lepsze. Bardziej wymowne. Ale jak na debiutancką powieść, autorka spisała się naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że napisze jeszcze kiedyś coś równie świeżego i przejmującego.

Gdyby ktoś w najbliższym czasie odważył się wcielić w życie opisane w książce zasady, miałby super materiał do badań. Psychologia, socjologia… idealne świeżynki dla tych dziedzin! „VOX” Christiny Dalcher to intrygująca i ciekawa lektura, która spodoba się w szczególności wszystkim tym, którzy uwielbiają dystopie. Jednak nie tylko im! Myślę, że przypadnie do gustu również tym, którzy nie sięgają po tego typu książki. Bo jest po prostu inna. Nietypowa. A co najgorsze… prawdopodobna!

Autorka recenzji: Daria Łapa

Księgarnia Internetowa selkar.pl ma w swojej “Vox” i wiele innych ciekawych thrillerów. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z ich ofertą.

Poprzedni Książki o kotach - Poradniki dla przyszłych i obecnych kociarzy
Następny Nie tylko Pucio, czyli kartonowe książeczki dla dzieci