Sport nie istnieje – recenzja


Jan Sowa oraz Krzysztof Wolański, łącząc swoje zainteresowania (socjologia, filozofia i – oczywiście – sport), stworzyli wspólnymi siłami esej traktujący o miejscu sportu w obecnym, skomercjalizowanym świecie.

Autorzy już w tytule sugerują, w jakim kierunku posuną się ich rozważania. „Sport nie istnieje”. Za tymi słowami kryje się wiele prawdy. Choć na początku każdy mógłby zareagować „ale jak to nie istnieje?”. Przecież rano wstajemy pobiegać, po pracy chodzimy na fitness, a wieczorem zasiadamy na kanapie i oglądamy mecz w telewizji. Sowa i Wolański już na wstępie zaznaczają, że opisane przemyślenia dotyczą w głównej mierze sportu uprawianego profesjonalnie. Nie dla rekreacji i przyjemności czy też zdrowia. Choć i w tej materii oczywiście znajdziemy oddziaływanie kapitalizmu. Na zawężenie obszaru tematycznego wskazuje nam druga część tytułu „Igrzyska w społeczeństwie spektaklu”. Igrzyska, czyli zawody, których nieodłącznym elementem będą nie tylko rywale w danej dyscyplinie, ale też widownia. A wraz z nią cała otoczka, czyli gadżety, emocje, przywiązanie do danej grupy reprezentującej.

Przez „społeczeństwo spektaklu” powinniśmy rozumieć skupienie uwagi współczesnym kibiców na oglądanym „show”. Jako osoby jedynie przypatrujące się rozgrywkom oczekujemy od zawodników pewnego widowiska. Nie satysfakcjonuje nas już zwyczajna poprawność, łakniemy emocji, wrażeń, krócej mówiąc – ochów i achów. Nie wystarczy, że nasz faworyt wygrał wyścig. Chcemy, żeby zrobił coś nadzwyczajnego – zwyciężył, choć z początku wypadał najgorzej, wyprzedził rywala w ostatniej sekundzie, pobił rekord świata – cokolwiek, co będzie jakkolwiek ponad normę.

W obecnym świecie owy kibic stał się konsumentem, zawodnik towarem. Im lepszy w swojej dziedzinie się staje, tym więcej pieniędzy dany klub sportowy za niego oferuje. I nie tylko po to, by osiągać dalsze sukcesy, zdobywać trofea i dawać radość fanom, lecz po to, by móc zarobić na jego  franczyzie, marce już wyrobionej i dającej gwarancje rynku zbytu.

Autorzy eseju przedstawiają nam najważniejsze elementy z historii sportu, które doprowadziły do obecnego stanu tej dziedziny życia, społeczeństwa. Podkreślają oni, że sport, który znamy od wznowienia Igrzysk Olimpijskich nie jest tym samym zjawiskiem co w starożytnej Grecji, kiedy wszystkim przyświecała idea, że liczy się rozwój osobisty, uczciwa rywalizacja, zdrowe i wysportowane ciało, będące synonimem równie zdrowego ducha i umysłu. Teraz mamy do czynienia z rozrywką, którą organizatorzy wszelkich spotkań sportowych starają się nam zapewnić i to na jak najwyższym poziomie.

Kiedy mówimy ogólnie o sporcie na myśl, jako jeden z jego najwybitniejszych przykładów, przychodzi od razu piłka nożna. Również w „Sport nie istnieje” znajdziemy do niej wiele nawiązań. Autorzy upatrują w niej jeden ze środków skomercjalizowania współzawodnictwa. Jako początek rozwoju takiego stanu wskazują wykształcenie się klasy robotniczej, a następnie zachęcanie jej przez elity do oddania się ćwiczeniom fizycznym. W końcu pracownik powinien być w formie, mieć dobrą kondycję i umieć potrafić zespołowo. Powstał wówczas trójkąt, w jakim toczyło się życie robotnika: praca – dom – rozrywki sportowe. Piłka nożna, jako sport zespołowy wzbudzała poczucie jedności wśród ludzi, wiele lat później stała się też synonimem równości, czym zaskarbiła sobie popularność i rozniosła się po świecie.

Sowa i Wolański w swojej książce odpowiadają na pytanie, co kapitalizm zrobił ze sportem. Dowiadujemy się też dlaczego rzeczywisty sport już w zasadzie nie istnieje, jak stał się towarem/usługą i dlaczego musiało do tego dojść.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Sport nie istnieje” możesz zakupić w księgarni internetowej selkar.pl

Poprzedni Czarodzieje, wampiry a może Upadli?
Następny Japonia Feudalna i Fantastyka? - Najciekawsze książki