Stulecie Winnych – Ałbena Grabowska


Saga to nie jest mój ulubiony gatunek. Przeciągająca się w nieskończoność fabuła, mnogość wątków i niezliczona ilość bohaterów zwykle nie zachęcają mnie do czytania książki, wręcz przeciwnie, nudzi i najczęściej w połowie mam ochotę sięgnąć już po coś innego. Nie tym razem. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu sagę Ałbeny Grabowskiej przeczytałam z zainteresowaniem.

Ałbena Grabowska jest córką Bułgarki i Polaka, wychowała się w Polsce. Z wykształcenia jest lekarzem, ukończyła Akademię Medyczną w Warszawie. Posiada dwa stopnie specjalizacji oraz ma tytuł doktora nauk medycznych. Mimo swoich licznych aktywności nadal pozostaje w zawodzie. Przez wiele lat pisała do pracy teksty lifestylowe, odpowiadała na listy do lekarzy i prowadziła rubryki porad lekarskich. Na rynku zadebiutowała w 2011 roku książką „Tak, gdzie urodził się Orfeusz”.

„Stulecie winnych” to trylogia, w której śledzimy lody rodu Winnych zamieszkujących Brwinów. W pierwszym tomie zatytułowanym „Ci, którzy przeżyli”, poznajemy tę wielopokoleniową rodzinę, w bardzo szczególnych okolicznościach, albowiem w 1914 roku, kiedy to rozpoczyna się I wojna światowa, a na świat przychodzą dwie córki bliźniaczki głównego bohatera tej części sagi – Stanisława. Podczas porodu umiera jego żona, a z pomocą, przychodzi rodzina Winnych. Niestety to nie koniec dramatycznych wydarzeń, ponieważ pojawia się epidemia grypy zwanej hiszpanką.

Gdy kończy się wojna, nastaje czas spokoju. Gdy wydaje się, że wszystko się ustabilizowało, nagle wybucha II wojna światowa.

Drugi tom sagi „Ci, którzy walczyli” rozpoczyna się w 1939 roku, wraz z wybuchem II wojny światowej. Od samego początku dramatyczne wydarzenia towarzyszą rodzinie Winnych. Muszą zmierzyć się z zagrożeniami i jednocześnie, wieść w miarę normalne życie. Mimo wielu problemów trzymają się razem i wspierają. Autorka podkreśla rolę kobiet w rodzinie, które są bardzo silne, zaradne i scalają rodzinę w najtrudniejszych momentach. Zwłaszcza nestorka rodu – Bronisława, dba o to, aby rodzina zawsze trzymała się razem.

Mimo iż losy bohaterów przeplatają się z ważnymi wydarzeniami historycznymi, autorka skupia się głównie na bohaterach książki, na ich emocjach, a nie okolicznościach związanych z wojną, które tak naprawdę są tłem, wszystkich innych splotów zdarzeń.

Gdy kończy się wojna, bohaterowie muszą zmierzyć się po raz kolejny z nową rzeczywistością. Pojawiają się nowe problemu, nowe dylematy i ważne decyzje, które trzeba podjąć. Życie w Polsce Ludowej było bardzo specyficzne, a autorka dobrze osadziła bohaterów w tej rzeczywistości. Drugi tom sagi kończy się wydarzeniami, jakie miały miejsce w Warszawie w 1968 roku. Te zdarzenia mocno odcisnęły piętno na rodzinie Winnych.

Trzeci tom sagi „Ci, którzy wierzyli” opowiada o losach bohaterów w latach 1971-2014. Czasy, o których mowa są mi dobrze znane, dlatego trzecia część była mi bliższa, niż pozostałe. Brak czegokolwiek w sklepach, strajki, represje wobec opozycjonistów i Pewex, w którym, jako mała dziewczynka, robiłam z rodzicami zakupy.

W ciekawy sposób opisane losy naszych bohaterów, wplecione w realia życia w komunistycznym państwie, dają szeroki obraz zarówno tym, którzy to przeżyli, jak i tym, którzy będą się uczyć na ten temat. Jest to bardzo ciekawe porównanie do naszych czasów, zwłaszcza z perspektywy dzieci i młodzieży, ponieważ o nich jest najwięcej w książce.W książce, jak to w życiu, mijają lata, starzy umierają, dzieci się rodzą. Tak jest również w naszej rodzinie Winnych. Nastają nowe czasy, zupełnie inne od tych minionych. Ci, którzy wchodzą w dorosłość w czasach teraźniejszych, na życie spoglądają zupełnie inaczej.

Kończąc książkę, odczuwałam pewnego rodzaju smutek, a nawet tęsknotę. Z jednej strony ciekawa byłam zakończenia, z drugiej nie chciałam, aby książka się skończyła. To jest chyba najlepsza jej rekomendacja. Pamiętam, że tylko jedna książka wywołała wcześniej we mnie takie uczucia, ale o tym może innym razem…

Książka z pewnością nie jest dla każdego. Na początku wspomniałam, że saga nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale chyba zmienię zdanie. W tym przypadku nie było ani nudno, ani mdło, ani liczba bohaterów nie zrobiła zamieszania. Nie męczyła mnie, dobrze wiedziałam, w którym momencie się znajduję. Nie gubiłam wątków, których jest bardzo dużo. Ogromne brawa dla autorki, ponieważ fabuła jest doskonale przemyślana. Książka ma plan i to da się zauważyć. Nie ma w niej nic zbędnego. Wszystko, o czym czytałam, miało sens. Naturalistyczne opisy dodały smaku całej książce, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może to odpowiadać.

Autorka recenzji: Marta Moś

Stulecie Winnych w księgarni internetowej Selkar.pl

Poprzedni Najlepsze książki fantasy 2018 roku - Całkowicie subiektywny ranking
Następny Recenzja książki "Odwrócone" Hayley Chewins