„W amoku” Sebastian Fitzek


kryminał

Szczerze muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie obiło mi się o uszy nazwisko Sebastiana Fitzka. Trudno wyrazić słowami, jak wielka była to dla mnie strata. Pisarz od pierwszych stron przykuł moją uwagę i był w stanie utrzymać mnie w stanie permanentnej fascynacji jego prozą aż do ostatniej kropki. Po lekturze „W amoku” jestem już pewna, że z chęcią sięgnę po inne jego powieści. A jaka historia oczarowała mnie tak bardzo, że wytworzyło się we mnie to przekonanie? Od razu spieszę z wyjaśnieniem.

Miłość życia Jana Maya zginęła w tragicznym wypadku samochodowym. Drobne usterki spowodowały, że jej samochód został zmiażdżony, a jej ciało spopielone. Jan dowiaduje się o katastrofie zaledwie pół godziny po zdarzeniu. I pewnie uwierzyłby w to, co wmawia mu policjant, gdyby nie to, że rozmawiał ze swoją Leoni… tuż przed jego przyjściem. Dobre kilkadziesiąt minut po tym, jak rzekomo zginęła. Ponadto, mężczyźnie nie dają spokoju ostatnie słowa jego partnerki, która kazała mu nie wierzyć w nic, co usłyszy.

Po ośmiu miesiącach, podczas których May stracił dosłownie wszystko, przyszedł czas na wyjaśnienia. Zbywany przez urzędy i policję mężczyzna postanawia postawić całe Niemcy na nogi. Pod przykrywką przedostaje się do popularnej berlińskiej rozgłośni radiowej, gdzie, przetrzymując grupkę zakładników, nadaje swoją własną audycję. Kiedy już zbierze odpowiednie grono słuchaczy, żąda, by sprowadzono do niego jego ukochaną. W przeciwnym razie co godzinę będzie zabijał jednego z zakładników. No chyba, że ktoś poda odpowiednie hasło, gdy zadzwoni. Wtedy jest szansa, że potencjalna ofiara ujdzie z życiem.

Dla równowagi obok postaci Jana pojawia się Ira – policyjna negocjatorka, jedna z lepszych w swoim fachu. Niestety, dni świetności ma dawno za sobą. Po samobójstwie jednej z córek stała się wrakiem człowieka, która swoje smutki topi w alkoholu. Wezwanie do pracy burzy jej plan „palnięcia sobie w łeb”, ewentualnie otrucia się. Jedno jest pewne. Kobieta nie widzi sensu w dalszym pozostawaniu na tym łez padole, który odebrał jej jedno dziecko, a w drugie tchnął nienawiść do matki. Na nowej misji też by jej nie zależało, gdyby nie to, że jej młodsza córka, Kitty, utknęła w rozgłośni wraz z zakładnikami. Dla służb specjalnych oraz uwięzionych w studiu zaczyna się gra z czasem. Zegar tyka, a ktoś ewidentnie nie chce, żeby Leoni została znaleziona.

Fabuła „W amoku” ma w sobie trochę wątków sensacyjnych, opowiada też o pracy psychologów policyjnych, ich metodach i technikach rozmów z szaleńcami i przebiegłymi złoczyńcami. W międzyczasie poznajemy też prywatną stronę Iry, która wciąż balansuje na krawędzi życia i śmierci. Każdy pojedynczy temat, występujący w książce, coś wnosi i ubarwia obraz sterroryzowanego Berlina. Przyczepić mogę się jedynie do tytułu, który nijak się ma do historii, w której nikt nie działa na ślepo pod wpływem emocji. Samo słowo „amok” pojawia się w powieści zaledwie raz i to w mało istotnym kontekście. Zmiana tytułu była dziwną oraz niepotrzebną decyzją (poprzednie wydanie ukazało się jako „Makabryczna gra”). Rażą też odrobine literówki, których całkiem sporo udało mi się wyłapać, lecz to raczej nikomu nie powinno popsuć radości z czytania tej, najzwyczajniej w świecie, dobrej książki.

„W amoku” oraz inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Poprzedni "Pakt" Sharon Bolton
Następny „Milcząc jak grób” Małgorzata Rogala