Wada – recenzja


Wszyscy zachwalają powieści Roberta Małeckiego. Przeprowadziłam szybki sondaż wśród znajomych i nie znalazłam ani jednej osoby, której nie podobałyby się książki autora wyrastającego w ostatnich latach „na prawdziwego arcymistrza polskiego kryminału”. Jako osoba z natury przekorna podeszłam do „Wady” z dystansem. Po skończonej lekturze planowałam poprzyczepiać się do szczegółów, skrytykować tu i tam, wytknął ewentualne błędy i dłużyzny fabularne, by recenzja nie zginęła w morzu pozytywnych opinii, i czymś się jednak wyróżniła. Z żalem muszę przyznać, że mój chytry plan spalił na panewce – żebym nie wiem, jak się starała, dumała i naginała fakty, nie jestem w stanie napisać o „Wadzie” złego słowa.

Przed Państwem kolejna entuzjastyczna recenzja najnowszej książki Roberta Małeckiego, za co serdecznie przepraszam, ale autor po prostu nie pozostawił mi wyboru!

Jak wakacje, to konicznie nad wodą. Tysiące rodaków udają się nad kapryśny Bałtyk, więc kto nie ma ochoty przedzierać się przez labirynt ustawionych nad linią brzegową parawanów, obiera kierunek na Mazury. Robert Małecki zabiera w okolice Chełmży. Na plaży szaleje rozwrzeszczana młodzież, po wodzie mkną rowery wodne, a krzakach ktoś znajduje pusty namiot. Niby nie ma w tym niczego podejrzanego, może właściciel zwyczajnie udał się na spacer i stracił poczucie czasu, kontemplując piękno otaczającej go przyrody, ale zaraz wróci i zdziwi się, że ktoś wezwał służby? Tak mogłoby się zdarzyć, gdybyśmy nie trzymali w ręku kryminału. Optymistycznej wersji zdarzeń przeczą zatem ślady krwi i porzucone części damskiej garderoby. Na miejscu pojawia się komisarz Bernard Gross, a jego policyjny nos podpowiada mu, że niedługo znajdzie się właściciel namiotu i z dużym prawdopodobieństwem będzie martwy.

W czasie letniego odpoczynku uwielbiam czytać książki, których akcja rozgrywa się podczas wakacji. Kiedy mnie męczą dokuczliwe upały, cieszę się, kiedy na bohatera też leje się żar z nieba, dlatego z wielką przyjemnością przeczytałam „Wadę” Roberta Małeckiego, chociaż nie określiłabym jej mianem lekkiej, typowo urlopowej i relaksującej rozrywki. Świetnym pomysłem było obranie za punkt wyjścia sytuacji, w której śledczy podejrzewa, że doszło do przestępstwa, ale ani na domniemanym miejscu zbrodni, ani w jego pobliżu, nie odnaleziono ciała. Czytelnik czuje się zaintrygowany od pierwszych stron i w raz z komisarzem Grossem zadaje sobie pytanie, czy faktycznie doszło do morderstwa? Jeżeli tak, to dlaczego nikt niczego nie widział, nikt niczego nie słyszał?

W „Wadzie” wymieszane zostały wątki kryminalne i obyczajowe, bo podczas lektury z bliska obserwujemy małą, zamkniętą społeczność, w której kłamstwa rodzą kolejne kłamstwa, a zmowa milczenia doprowadza do tragedii. Autor umiejętnie dozuje napięcie, a na barki głównego bohatera zrzuca ciężar prowadzenia dwóch równoległych śledztw. Jedno dotyczy znalezione namiotu, drugie zagadki sprzed trzydziestu lat, ale oba nie pozwolą czytelnikowi odłożyć książki zanim nie odkryje on, jakie tajemnice skrywają bohaterowie. Komisarz Bernard Gross staje przed nie lada wyzwanie, bo „początki śledztwa tak właśnie wyglądały. Jak rzucone na glebę nieznane mu ziarna roślin, z których nie wiadomo, co się rozwinie. Musiał się nimi należycie opiekować, pielęgnować je i czekać, aż wypuszczą korzenie, zakotwiczą się w ziemi na tyle mocno, żeby wydać zielony pęd. Dopiero wówczas mógł im się przyglądać i dzielić na przydatne lub nieprzydatne”.

Ogromne brawa należą się autorowi za wykreowanie mrocznego, podstępnego klimatu, co wcale nie było takie proste, biorąc pod uwagę, że akcja powieści rozgrywa się w turystycznym raju w pobliżu Chełmży, oraz stworzenie wyjątkowo intrygujących bohaterów, na czele z Bernardem Grossem i Moniką Skalską. „Wada” to znakomity kryminał, który wymaga odrobiny skupienia. Robert Małecki z łatwością wywodzi czytelnika w pole, co i rusz podrzuca mu mylne tropy.  Książka zmusza do myślenia, intryguje i trzyma w napięciu do ostatniej strony – czegóż można chcieć więcej?

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Wadę” i inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni selkar.pl.

Poprzedni Cenny motyw - recenzja
Następny Superlunche - recenzja